Piętnaście minut temu otarłam ostatnie łzy z moich policzków. I w zasadzie już wczoraj przyznałam się na Instagramie, że po przeczytaniu pierwszych stron książki Jojo Moyes Zanim się pojawiłeś doszłam do wniosku, że chyba to nie jest książka dla mnie. Pomyliłam się, ale zacznijmy od początku.

 

Zanim się pojawiłeś

Podczas czytania książki towarzyszyły mi piosenki z filmu, który najchętniej obejrzałabym już dziś wieczorem, ale nie wiem, czy będzie na to czas – jeżeli chcesz soundtracku możesz posłuchać o tutaj. Niestety wczoraj książka wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytałam do pierwszej w nocy, a z samego rana, zrobiłam tylko to, co najważniejsze i wzięłam się za dalsze czytanie, dlatego wieczorem najwyższa pora zabrać się za pracę, w końcu nic samo się nie zrobi.

 

Książkę zaczęłam czytać w niedzielny wieczór, i tak jak wspomniałam wcześniej po przeczytaniu dosłownie może 5-10 stron miałam nieodparte wrażenie, że to nie jest książka dla mnie. Na co dzień jednak gustuję raczej w thrillerach, kryminałach i powieściach psychologicznych. Jednak historia głównych bohaterów tak mnie wciągnęła, że po prostu przepadłam. 

 

Historia rozgrywająca się w książce porusza dwa bardzo trudne i kontrowersyjne tematy: niepełnosprawność i eutanazję. Jej głównymi bohaterami jest dwudziestosześcioletnia Lou, która traci pracę i w ostateczności po długich poszukiwaniach zostaje opiekunką osoby niepełnosprawnej, oraz Will, trzydziestopięciolatek, który na wskutek wypadku został sparaliżowany i jest po nieudanej próbie samobójczej. Lou została zatrudniona tylko na sześć miesięcy, ponieważ tyle czasu Will postanowił dać swoim rodzicom. Na co? Tego Ci nie powiem, aby nie zdradzać całej fabuły książki. Jedno jest pewne, książka urzekła mnie przede wszystkim głównymi postaciami, które są wielowymiarowe oraz zmianami, jakie zachodziły w ich zachowaniu.

I przyznaję się, że dawno nie płakałam czytając książkę… a w tym przypadku paczka chusteczek na pewno się przyda. Prócz tego, że się popłakałam czytając zwłaszcza końcówkę, to niejednokrotnie szczerze się uśmiałam czytając rozmowy Lou i Will’iego. W kolejce czeka drugi tom… i zastanawiam się tylko czy tak samo przypadnie mi do gustu. 


W całej tej historii, gdzieś pomiędzy losami głównych bohaterów ukrywa się głębsze przesłanie; aby korzystać z życia, spełniać swoje marzenia, realizować się tak, jak tego pragniemy. Aby żyć odważnie. Nie wiemy, co będzie jutro, dlatego warto cieszyć się z tego co jest tu i teraz.