Jak to dobrze, że niedługo kończy się marzec… niestety nie jest to dla mnie zbyt dobry miesiąc. Ostatnie tygodnie mijają mi pod znakiem choroby, która tak mi dała w kość, że do tej pory nie jestem do końca zdrowa. Dlatego z niecierpliwością czekam na kwiecień i prawdziwą wiosnę!

 

 

Już niedługo Święta Wielkanocne, a wraz z nimi nasz wyjazd w moje rodzinne strony. Przyznaję, że nie czuję jakoś specjalnie tych świąt. Całą aurę przygotowań i porządków wiosennych przed świętami przyćmiła moja choroba. I choć z pewnymi rzeczami jestem w tyle, nie oznacza to od razu, że nic nie zdążyłam zrobić… 

 

Darowałam sobie przede wszystkim mycie okien. Doszłam do wniosku, że wstrzymam się z tym póki do końca nie wyzdrowieję i nie zrobi się cieplej na dworze. Okna nie zając – nie uciekną, a niezależnie od tego czy je umyję, święta i tak się odbędą. 

 

W ubiegłym tygodniu jednak wzięłam się za porządki w domu. I przyznaję, że jestem zadowolona z faktu, że udało mi się zajrzeć we wszystkie zakamarki w kuchni. Przejrzałam wszystkie przyprawy (staram się to robić dość regularnie), pouzupełniałam pojemniki z produktami suchymi, a przede wszystkim zrobiłam sobie porządek w spiżarce. Niestety jest to takie miejsce, do którego potrafią zawędrować najróżniejsze rzeczy. I choć spiżarnia jest mikroskopijnych rozmiarów – to tak naprawdę półki od podłogi, aż po sufit ukryte za drzwiami na przestrzeni ok. 1mx0,4m- to nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez niej. To właśnie tam, prócz standardowych rzeczy, takich jak: garnki, patelnie, miski, naczynia żaroodporne i różnego typu akcesoria kuchenne trzymam elektryczny grill, wielofunkcyjny garnek oraz zapasowe produkty z długim terminem ważności.

 

 

Bardzo lubię swoją kuchnię i przyznaję, że od remontu polubiłam ją jeszcze bardziej. Lubię spędzać w niej czas. Przygotowywać posiłki. Siedzieć przy stole pijąc herbatę, podczytując książki i rozmawiając z Mężem.

 

Lubię porządek, choć nie zawsze lubię sprzątać. Dlatego staram się wiele rzeczy robić na bieżąco. Choć czasami sobie odpuszczam pewne rzeczy (a zdarza się tak czasami), to w miarę możliwości jak najszybciej nadrabiam zaległości. A wiosenne porządki to dla mnie czas, kiedy mogę zajrzeć w te miejsca, w których nie sprzątam na co dzień. Przejrzeć to, co jest poukrywane w zakamarkach szaf i szuflad, zrobić porządek w miejscach, do których rzadko zaglądam.

 

A Ty masz już wiosenne porządki za sobą?