Jest już późno. Siedzę z laptopem w kuchni, gdzie dopijam pozostawioną jeszcze rano przy śniadaniu zieloną herbatę. Nie smakuje tak, jak powinna. Czuję jej delikatną gorycz, pomimo tego, że była parzona odpowiednią ilość czasu. 

W kuchni o kuchni.

Kątem oka spoglądam na kafelki, które dawno temu wybierali Dziadkowie mojego Męża. I choć cieszę się, że stare, niebieskie płytki dotknięte już mocno ręką czasu znikną z mojej kuchni, to mam świadomość tego, że mają one swoją historię. 

Kiedyś, wiele lat temu – mieszkanie, w którym mieszkamy wraz z Mężem należało do jego Dziadków. I choć w naszej kuchni stoi już zupełnie inny stół, i zupełnie inne krzesła, to właśnie w tym miejscu, gdzie siedzę w chwili obecnej siadał mój Mąż, gdy był dzieckiem. I jadł te wszystkie pyszności przygotowywane przez Babcię Marysię. Poczynając od naleśników z dżemem i kremem czekoladowym, kończąc na drożdżówce popijanej ciepłym kakao. I choć bardzo bym chciała odtworzyć tamte smaki, o których od czasu do czasu opowiada J. to wiem, że mi się to nie uda. Pewne rzeczy są po prostu nie do odtworzenia. 

Lubię oglądać stare zdjęcia, gdzie mogę obejrzeć jak kiedyś wyglądało nasze mieszkanie. I choć wszystko wygląda teraz zupełnie inaczej – zwłaszcza po ubiegłorocznym remoncie – to miejsce w, którym mieszkamy ma swoją historię. Wiele się tutaj zmieniło przez na przestrzeni lat. Zaczynając od mebli, a kończąc na mieszkańcach. Jednak jest kilka rzeczy, które zostawiliśmy. Wśród nich drewniany okap, na którym zaraz po przeprowadzce ponad trzy lata temu ustawiłam najczęściej używane przyprawy i zioła w słoiczkach. Nadaje on kuchni takiego… sielskiego klimatu. 

Z jednej strony wzięło mnie dzisiaj na jakieś sentymenty związane z tą moją kuchnią, lecz pomimo tego, że gdzieś tam w mojej głowie pojawiają się różne pytania, na które nie znam (niestety) odpowiedzi – to z drugiej strony cieszę się na to, co nadchodzi. W tym tygodniu zostaną położone nowe płytki. W przyszłym zajmiemy się zrywaniem tapet i malowaniem ścian. I mam nadzieję, że na początku listopada będę mogła się cieszyć nową kuchnią.


Ambitnie tuż po zakończonym remoncie mam zamiar zabrać się za reorganizację małej spiżarni. Może macie jakieś swoje sprawdzone patenty na przechowywanie w kuchni?