Ostatni weekend był bardzo intensywny – przejechaliśmy łącznie ponad trzysta kilometrów, aby spędzić sobotnie popołudnie i niedzielę z naszymi bliskimi. Jednak tym razem nie pojechaliśmy, do mojego rodzinnego domu, tylko do uroczego miejsca, gdzie czekał na nas wynajęty domek letniskowy. Był to taki krótki, trzypokoleniowy wyjazd. Spotkaliśmy się wszyscy: moja Mama z najmłodszym bratem, brat ze swoją rodzinką i my. 

Dziś brakuje mi trochę tego ganku przed domkiem i tej błogiej ciszy, która tam panowała… Mój Mąż z uśmiechem na twarzy grał w siatkówkę, a ja cieszyłam się czasem spędzonym z moimi bratankami. Uwielbiam moje rozmowy z chrześniakiem, czasami jest z niego taki cwaniak i kombinator, że  nie wiadomo co powiedzieć…
– Michałku, podaj tamtą piłkę.
– Ciociu, ale pod jednym walunkiem.
– Jakim?
– Hm… Musisz mi powiedzieć, że mnie baaaldzo kochasz.
Nie mogę się doczekać kiedy Najmłodszy zacznie mówić, swoją drogą za dwa miesiące skończy już roczek. Ten czas tak bardzo szybko pędzi, a najbardziej widać to właśnie po takich malutkich dzieciach. Jeszcze niedawno największą atrakcją dla Najmłodszego było jedzenie i spanie, a teraz? Bawi się balonami i innymi zabawkami, przepięknie się przy tym uśmiechając – dosłownie od ucha do ucha. 
Oczywiście na cały wyjazd spakowałam się niekompletnie, nie zabrałam żadnych skarpetek, pełnych butów i ani jednej ciepłej bluzy. Z bluzą poratowała mnie Mama, a skarpetkami? Nie uwierzycie! Mój chrześniak. Tak dokładnie, pasowały mi skarpetki czterolatka, uwierały co prawda troszeczkę w okolicach kostki, ale na długości były idealne!
Cały ten nasz wyjazd był mi bardzo potrzebny. Przesiadywaliśmy do późnej nocy na ganku przed domkiem, opatuleni kocami i rozmawialiśmy. Rano, gdy wszyscy jeszcze spali, w piżamie i ciepłym swetrze czytałam na dworze książkę i piłam ciepłą herbatę. Wygrzałam się trochę na słońcu i poopalałam na plaży. Kupiłam świeżo wędzoną rybę, bez której rzadko kiedy wracam z naszych wypraw nad morze. 
Odetchnęłam i złapałam kolejny oddech – potrzebowałam tego wyjazdu dla własnego zdrowia psychicznego… Wczoraj, późnym wieczorem wróciliśmy do domu, zasnęłam nawet nie wiem kiedy… Spało mi się dobrze po raz pierwszy od pewnego czasu…