Grudzień to dla mnie czas, kiedy nie tylko staram się zamykać pootwierane sprawy, ale to również takie chwile, kiedy najzwyczajniej w świecie staram się nacieszyć klimatem około świątecznym. Z najwyższej półki w kuchni zdejmuję świąteczne kubki, a po mieszkaniu rozstawiam światełka… Parzę owocowe herbaty koniecznie z dodatkiem goździków i pomarańczy…

Czytam książki i oglądam filmy, właśnie te, które w tle mają Święta Bożego Narodzenia. Oczywiście najlepiej, gdyby była to komedia, przy której można się po prostu pośmiać. Być może i nie jest to zbyt ambitne, ale nie zawsze sięga się po takie książki i filmy…

Trzy filmy z Bożym Narodzeniem w tle

Planeta Singli 2

Wiem, że nie każdy lubi polskie filmy, ale przyznaję, że na przestrzeni ostatnich lat bardzo je polubiłam. Na Planetę wybrałam się z Mężem na początku grudnia – i muszę przyznać, że świetnie się bawiłam. Choć nie do końca od pewnego czasu przepadam za Karolakiem (po prostu go za dużo), to film był naprawdę dobry. Były momenty kiedy się wzruszałam, ale u mnie oto nie jest trudno Były momenty, kiedy płakałam ze śmiechu – i przyznaję, że po prostu był to dla mnie dobrze spędzony czas.

Kronika świąteczna

Co prawda jest to bardziej film familijny, jednak uważam, że to całkiem fajny zamiennik Kevina. Wiadomo: ilu zwolenników chłopca, który zostaje sam w domu na święta; tylu przeciwników. Kronika świąteczna to historia rodzeństwa, które wyrusza w zwariowaną podróż, aby uratować Święta Bożego Narodzenia. To bardzo lekki film dla całej rodziny, przy którym można się po prostu pośmiać.

To właśnie miłość

Choć jest to starszy film, ponieważ ma już 15 lat – to wraz z Mężem lubimy do niego wracać w okresie świątecznym. Jest to 10 najróżniejszych historii o miłości. Jako ciekawostkę dodam, że w ubiegłym roku stacja NBC i BBC1 – wyemitowały kontynuację historii pod tytułem: Red Nose Day Actually. Istnieje oczywiście polska wersja, mianowicie Listy do M., które także lubię oglądać pomimo tego, że jedną z ról w tej serii odgrywa T. Karolak.


Być może filmy, o których wspominam powyżej, nie należą do tych zbyt ambitnych. Ale czy zawsze trzeba robić w życiu coś ambitnego? Czasami dobrze jest znaleźć coś, przy czym można się najzwyczajniej w świecie pośmiać. A gdy na dodatek jest to ze świętami w tle – to czemu nie skorzystać?

Wchodząc w tegoroczny grudzień, postanowiłam sobie, że dołożę wszelkich starań, aby publikować jak najwięcej treści. Nie wiem na ile mi się to uda, ale myślę, że na obecny moment – częstotliwość wpisów wzrosła znacząco. Mam nadzieję, że to tempo uda mi się utrzymać.

Do napisania!