Ubiegły rok dał mi coś niepowtarzalnego, pomimo tego, że życie dość często sypało mi piaskiem prosto w oczy to nauczyłam się słuchać samej siebie. Nawet nie wiesz jak bardzo właśnie teraz, na początku 2017 roku jest to dla mnie ważne. Dlaczego? O tym za chwilę. 

KROK DO TYŁU

Na początku stycznia byłam na wizytach kontrolnych zarówno u ortopedy (tak, sprawa z kolanem ciągnie się dalej), jak i u ginekologa. Obydwie te wizyty były dla mnie bardzo stresujące, i o ile w przypadku ginekologa jest troszeczkę lepiej, to w przypadku ortopedy zrobiłam kilka solidnych kroków w tył. Dlaczego? Otóż gdy z nogą było już dobrze, a nawet bardzo dobrze, i wracałam to pełni swoich możliwości, na początku listopada za namową rehabilitantki zdecydowałam się na intensywne ćwiczenia. Ćwiczenia odbyły się raz w gabinecie rehabilitantki, i już ich nie kontynuowałam. Co się takiego stało? Otóż po tych ćwiczeniach nie byłam w stanie chodzić, i wcale nie chodzi oto, że miałam zakwasy, tylko po kilku krokach odczuwałam bardzo silny ból.

ZAUFAŁAM SWOJEJ INTUICJI

Zrezygnowałam z tych ćwiczeń, aby w końcu na początku stycznia udać się na konsultację do ortopedy. Okazało się, że niestabilność w kolanie wróciła, a ćwiczenia, które wykonywałam były raczej przeznaczone dla zawodowych sportowców, i zamiast mi pomóc, przyniosły odwrotny skutek. Zarówno jeden, jak i drugi specjalista jednoznacznie stwierdzili, że powinnam wiedzieć co jest dla mnie dobre, a co nie. Dlatego w tym roku mam zamiar dobrze pielęgnować świadomość swojego organizmu i jeszcze lepiej się w niego słuchać.

ZAUFAŁAM SOBIE

Potrzebowałam trochę czasu, aby dojść do wniosku, że kto ma wiedzieć lepiej ode mnie, co mi służy, co przynosi odpowiednie efekty, jeżeli to właśnie ja znam samą siebie najlepiej. Wiem jak reaguję na poszczególne leki, nowe ćwiczenia lub wprowadzanie aktywności fizycznej, a nawet na posiłki, które spożywam na co dzień. Zaufałam sobie, w końcu znam siebie najlepiej.

OTWORZYŁAM SZEROKO OCZY

Mniej więcej w połowie ubiegłego roku, po kolejnej wizycie u lekarza i propozycji odstawienia wszelkich produktów zawierających laktozę, a także gluten. Wprowadzając zmiany w codziennej diecie udałam się do innego specjalisty na konsultację. Dowiedziałam się, że jeżeli nie mam alergii pokarmowych, to takie odstawienie jest nie potrzebne. Przyjęłam jedną i drugą informację, wyciągnęłam wnioski i zrobiłam badania, które wykluczyły alergie pokarmowe. Zaczęłam jeszcze z większą uwagą czytać składy wybieranych produktów, które lądowały w moim koszyku, aby świadomiej dokonywać wyborów. Na początku było to trochę uciążliwe, ponieważ czas, który spędzałam w sklepie na cotygodniowych zakupach znacznie się wydłużył. 

SŁUCHAM SWOJEGO ORGANIZMU

Wzięłam sobie do serca wiadomości, które uzyskałam od lekarzy oraz wyniki badań i zaczęłam uważniej słuchać swojego ciała. Zwracałam szczególną uwagę na to, jak się czuję po konkretnych produktach: porzuciłam na pewien czas twaróg na rzecz twarogu bez laktozy, i to właśnie po nim źle się czułam – inna kwestia była taka, że zwyczajnie mi nie smakował (przeszkadzał mi jego słodkawy posmak). Pomimo, że badania wykluczyły alergię na gluten, źle się czułam po produktach pszennych, dlatego staram się ich unikać. Obecnie wprowadzam zmiany w swojej diecie i staram się odżywiać jeszcze lepiej: zdrowiej i świadomiej. Na początek chcę ograniczyć pieczywo, bo w ostatnim czasie trochę “poszalałam” w tej kwestii. Niby staram się wybierać dobry jakościowo żytni chleb z zaufanej piekarni, ale mimo wszystko chcę je ograniczyć. Dlatego jako pierwszy krok mam zamiar całkowicie zrezygnować z pieczywa w przypadku kolacji. Jeśli chcesz, możesz się do mnie przyłączyć, a także mnie zainspirować – wystarczy, że wrzucając zdjęcie na Instagram dodasz hashtag: #kolacjabezpieczywa. To jak? Przyłączysz się do mnie?

Nauczyłam się zaufania do samej siebie oraz własnej intuicji. Nie działam wbrew sobie i nie podejmuję pochopnie decyzji. Robię to, co czuję. To, do czego jestem przekonana. Co moim zdaniem mi nie zaszkodzi – tak jak te niepotrzebne, listopadowe ćwiczenia. Wtedy zamiast posłuchać siebie, posłuchałam kogoś innego – i źle na tym wyszłam. Ale to nic, człowiek uczy się na swoich błędach. Wyciągnęłam odpowiednie wnioski, i teraz jestem trochę mądrzejsza o tamtą sytuację :). 

Do napisania!