Lubię wrzesień  i wrzosy – a Ty? Nadal jest ciepło, choć nie ma już takich upałów, wieczory pomimo, że robią się coraz chłodniejsze, a w powietrzu czuć wilgoć to nadal są przyjemne. Wieczory powoli zaczynają się robić dłuższe, więc zaczęłam sobie umilać ten czas światłem świec. Lubię taki nastrój, wyciszam się wtedy i odnajduję równowagę, którą w ostatnim czasie coraz częściej doceniam. 

Ostatnio równowagę odnajduję dzięki rozmowom z Mężem, wykrojonym z codzienności czasem na czytanie książki na balkonie oraz zwykłym, codziennym chwilom. Czerpię radość ze spokojnego czasu na wypicie kawy, która coraz częściej pojawia się w mojej codzienności lub kolejnej aromatycznej herbaty.

Niestety wydarzenia z poprzedniego miesiąca odbiły się dość mocnym echem na moim samopoczuciu. W jego poprawie pomógł mi  nasz krótki, rodzinny wyjazd, i czas, którego mamy z Mężem już trochę więcej dla siebie. Widujemy się znacznie częściej niż jeszcze kilka tygodni temu – ba! nawet zdarza nam się zjeść razem śniadanie.
W ostatnim czasie staram się jeszcze bardziej doceniać to, co mam i to, co dostaję od życia. Szukam równowagi pomiędzy problemami i tym, co nieprzewidywalne, a tym, co sprawia mi zwyczajnie radość oraz powoduje, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Czasami są to proste i banalne rzeczy, które zazwyczaj umykają nam w tym codziennym zabieganiu i obowiązkach. Słucham muzyki, czytam książki, kupuję kwiaty w ulubionej kwiaciarni, znajduję czas dla siebie.

Chcę zwalniać wtedy, kiedy mogę sobie na to pozwolić, by móc docenić to wszystko co mam. Chcę cieszyć się życiem, czerpać radość z najprostszych codziennych czynności. Być tu i teraz. Nie myśleć o tym, co było i co będzie… tylko skoncentrować się na tym, co dzieje się w danej chwili. Mam swoje cele i marzenia, lecz nie chcę do nich dążyć po trupach do celu. Chcę żyć, w swoim własnym tempie, dostosowanym do moich potrzeb i cieszyć się na swój sposób życiem.