Od ponad dwóch tygodni w naszym mieszkaniu jest istny bałagan, a wszystko za sprawą remontu, który w bardzo powolnym tempie idzie do przodu. Co rusz wyskakują nowe rzeczy do zrobienia, albo nagle okazuje się, że pracy mamy znacznie więcej niż myśleliśmy na samym początku. Przez pewien czas tak naprawdę nie ruszyliśmy z pracami do przodu, dlatego dla poczucia, że coś się dzieje, zabrałam się za odświeżanie około trzydziestoletnich szafek, które tak naprawdę jako jedyne zostawiliśmy z mebli. Przy tej okazji zabrałam się także za coś, czemu zamierzam poświęcić dzisiejszy wpis – mianowicie odświeżaniem ram obrazów. 

Pozbywając się przed remontem rzeczy, które były jeszcze gdzieś schowane w starej szafie znaleźliśmy z Mężem obraz, którego w pierwszej chwili chcieliśmy się pozbyć. Jednak, gdy tak na niego spojrzałam to doszłam do wniosku, że pomimo zniszczonej ramki widok bardzo mi się podoba. Oprócz tego miałam też do odświeżenia, dwie starsze, drewniane ramki, które docelowo znajdą swoje miejsce w przedpokoju. W chwili obecnej w ramkach znajdują się dwa, podobne do siebie obrazy w tonacji zielonej, jednak znajdzie się w nich coś zupełnie innego.

Co potrzebowałam do odświeżenia i nadania nowego życia tym ramkom? 
Wystarczyło zaledwie kilka rzeczy:
  • papier ścierny o drobnej gramaturze (użyłam 120)
  • farba akrylowa Dekoral szybkoschnąca – matowa biel
  • tacka do malowania
  • pędzelek
  • gąbka
  • kartka A4
Od czego zaczęłam? Wzięłam papier ścierny i zmatowiłam powierzchnię ramek, aby farba trzymała się lepiej. Następnie obmiotłam ramki pozbywając się z grubsza pyłu, i całość przetarłam najpierw wilgotną, a potem suchą ściereczką. Dobrze też jest użyć do tego odkurzacza.
Po tak przygotowanej powierzchni odstawiłam ramki na jakiś czas, aby mieć pewność, że na pewno są suche. Następnie wzięłam się za malowanie. Do każdej ramki przykładałam zwykłą, czystą kartę A4, aby nie wybrudzić szyby. Na pierwszy ogień poszły mniejsze ramki – do malowania użyłam kawałka gąbki do zmywania. I w ten sposób przecierałam ramki, gdyż zależało mi na tym, aby uzyskać właśnie taki efekt przetarcia. W tym przypadku wystarczyły dwie warstwy. Dopiero potem wzięłam się za odświeżenie większej ramy od obrazu. Początkowo w tym celu także użyłam gąbki, jednak nie sprawdziła się ona zbyt dobrze, więc sięgnęłam po mały pędzelek. W tym przypadku były już konieczne trzy warstwy farby akrylowej.
W ten oto sposób obraz, który wiele lat temu w swoim pokoju powiesili Dziadkowie Męża, my powiesimy nad telewizorem w pokoju. Zapewne w okresie wiosenno-letnim pojawi się tam coś innego, gdyż krajobraz jest typowo zimowy, a jednak lubię, gdy nasze mieszkanie zmienia się wraz z porami roku. Mniejsze, dawniej brązowe ramki, tak jak wspomniałam wcześniej, pojawią się w przedpokoju, a co w nich będzie? Pokażę Wam, gdy w końcu zakończymy remont. 
Przed chwilą naniosłam trzecią warstwę farby na drzwiczki od szafki i mam nadzieję, że na tej ilości skończę. Potrzebuję jeszcze jakiś nowych, oryginalnych uchwytów – myślę, że efekt będzie zadowalający. Trochę żałuję, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia przed.
Weekend zapowiada się pracowicie, mam nadzieję, że w niedzielę pojedziemy poszukać jakiegoś ładnego żyrandola do pokoju. Nie mogę się na nic zdecydować, bo albo wszystko jest na jedno kopyto, albo ceny są tak wysokie, że czasami zastanawiam się nad tym z czego dany żyrandol jest wykonany. A może Wy coś polecicie? Niejednokrotnie podrzucałyście mi ciekawe pomysły!
Do napisania!