Nareszcie przyszedł maj!

Jest to chyba mój ulubiony miesiąc, i to nie tylko z tego powodu, że ostatniego dnia tego miesiąca już prawie dwa lata temu (!) wraz z Mężem złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską. Czasami łapię się na tym, że przecież dopiero, co wzięliśmy ślub… Wszystko dookoła zaczyna się przepięknie zielenić i kwitnąć, a ja zaczynam snuć drobne plany związane z balkonem i ogródkiem.

 

OGRÓDEK WARZYWNY

Nie wiem jak Ty podchodzisz do tego, ale ja nie wyobrażam sobie okresu wiosenno-letniego bez własnych warzyw. Nie sieję tego dużo, praktycznie tyle, aby wystarczyło dla naszej dwójki – często też, w ramach możliwości daję coś moim bliskim. Dla mnie największym atutem takiego przydomowego ogródka jest to, że mam warzywa, które nie miały styczności z żadnymi opryskami oraz chemią. Inna kwestia jest taka, że jestem świadoma jakości warzyw i ziół znajdujących się na moim talerzu. Oczywiście dochodzi do tego satysfakcja – osobiście uwielbiam ten moment, kiedy nasiona zaczynają kiełkować. Jedynym minusem dla mnie, jaki znalazłam odnośnie prowadzenia takiego ogródka – jest czas i praca, które trzeba włożyć w to, aby za jakiś czas móc cieszyć się świeżymi warzywami.

CO SIEJĘ W GRZĄDKACH?

Myślę, że w tej kwestii jestem raczej tradycjonalistką – przede wszystkim marchewka. W tym roku jednak zdecydowałam się tylko i wyłącznie na odmiany późne, takie jak Berlikummer, Flekasse i Amsterdamską. Już drugi rok z rzędu zdecydowałam się na nasiona na taśmie – po pierwsze jest to znacznie wygodniejsze, a po drugie mam pewność, że są odpowiednie odległości pomiędzy nasionami i nie ma potrzeby przerywania.

Oczywiście sieję także koper i pietruszkę, głównie tą naciową, którą potem mrożę i korzystam przez cały rok. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie ogródka bez rzodkiewki – w tym roku zdecydowałam się na odmianę różową i czerwoną oraz sałaty – rzymska i krucha. W przypadku rzodkiewki, to za około 2 – 3 tygodnie mam zamiar wysiać kolejny rządek. Tak samo jak w ubiegłym roku wysiałam także szpinak, który uwielbiam – dodaję go często do sałatek, koktajli i makaronów. W drugiej połowie maja mam zamiar wysiać jeszcze trochę buraczków – Regulski Cylinder, fasolkę szparagową – Złotą Saxę, którą często przyrządzam z czosnkiem, i ogórki.

Po ubiegłorocznej, dość sporej ilości ogórków mam zamiar posiać może połowę/jedną trzecią tego, co było rok temu. Zarówno tych kiszonych, jak i konserwowych mam jeszcze dość sporo, więc zależy mi głównie na tym, aby było coś na bieżąco do zjedzenia.

BALKON – ALTERNATYWA DLA OGRÓDKA

Dużym plusem, jeżeli ktoś nie ma ogródka jest balkon lub kuchenny parapet – tam też można posiać zioła i warzywa. Swojego czasu, gdy wynajmowałam mieszkanie, niestety bez balkonu, na kuchennym parapecie hodowałam rzodkiewki. W tym roku posiałam już pomidorki koktajlowe (czerwone i żółte) oraz słodką papryczkę (odmiana balkonowa). Jak na razie rosną bardzo ładnie – tylko czekają, aż będzie jeszcze cieplej i z parapetu powędrują prosto na balkon. Oprócz tego, mam zamiar jeszcze posiać trochę pietruszki naciowej, koperku i szczypiorku, aby mieć pod ręką oraz takie zioła jak: bazylia, melisa, mięta i tymianek. Cały czas myślę, jeszcze o poziomkach, które w ubiegłym roku sprawdziły się rewelacyjnie.

EKSPERYMENTUJĘ!

W tym roku dodatkowo postanowiłam spróbować posadzić tradycyjną paprykę słodką w ogródku i pomidory gruntowe – co prawda jeszcze nie wiem, czy za późno nie posiałam nasion do doniczek. Jednak największym eksperymentem w tym roku będą… bataty – czas pokaże, co z tego wyjdzie.


A Ty? Jesteś zwolennikiem uprawy własnych ziół i warzyw?
Czy może wolisz kupować te produkty na pobliskim straganie?