Jest dzisiaj 26 maj – Dzień Matki. Część z Was poczuła dzisiaj małe dłonie oplatające się wokół Waszej szyi, kolejna część będzie celebrowała swój pierwszy taki dzień w życiu z małą kruszynką na ramieniu, a reszta tak samo jak ja, w dalszym ciągu jest w swojej dalekiej podróży do zostania Mamą.


Ostatnio nie poruszałam tutaj żadnych tematów związanych z niepłodnością, ale cały czas we mnie to wszystko tkwi. Tak samo, jak większość kobiet borykająca się z takimi problemami jak ja, w większości marzy o tym, aby nie tylko w takim dniu jak dziś trzymać w ramionach swoje dziecko. Wiele z nas, kobiet leczących niepłodność, często zajmuje swój czas tak, aby jak najmniej myśleć o pragnieniu bycia rodzicem, aby nie zatracać się w tym wewnętrznym bólu. Jeżeli tak samo jak ja, starasz się o dziecko, ale pomimo wielu prób nic nie wychodzi, tak jak powinno – dokładnie wiesz, o jakim bólu mówię.

Czasami… nie radzę sobie ze swoją niepłodnością. Jej zmorą, prócz tego, że nie mogę zajść w ciążę jest chyba to, że czasami, w tych trudniejszych dniach czuję się po prostu gorsza. Gorsza od innych kobiet. Kobiet, które mogą mieć dzieci, a tego nie doceniają. Kobiet, które mają normalne regularne cykle, a nie tak jak ja – kilka razy do roku. Czasami również, czuję się mniej kobieco niż zazwyczaj. Niejednokrotnie ucierpiała na tym moja samoocena i traciłam pewność siebie na jakiś czas. Jednak jestem świadoma tego, że to wszystko siedzi w mojej głowie i we mnie. W końcu ludzie nie postrzegają siebie nawzajem pod kątem płodności, a raczej według tego po prostu jakimi są ludźmi i jak traktują swoich bliskich.

Bywają dni, kiedy nie radzę sobie ze swoją niepłodnością. Bywam, wtedy bardzo drażliwa i jedyne, co przynosi mi ulgę to łzy – one naprawdę mają działanie terapeutyczne. Nie mam problemu, aby o tym mówić, jednak nie z każdym mam ochotę o tym rozmawiać. Nie lubię podmiatać mojej niepłodności pod dywan, i nie uznaję jej jako temat tabu. Ona jest. Po prostu. I przyczepiła się mnie jak rzep psiego ogona…

Nigdy nie byłam aż tak gotowa psychicznie na macierzyństwo jak w obecnej chwili. Nie wiem kiedy zostanę Mamą, a Osobisty Tatą – ale jednego jestem pewna, kiedyś w naszym życiu pojawi się dziecko. Nie wiem tylko tego, czy będzie rozwijało się pod moim sercem czy w naszych sercach…