Niestety nie udało mi się wczoraj przysiąść i napisać tekst. W tych dniach, kiedy dużo pracuję przy komputerze, nie mam ochoty na spędzanie wieczoru przy biurku. Jedyne o czym wtedy myślę, to odpoczynek. Nie ukrywam, że ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo intensywne, dlatego tak bardzo mało było mnie właśnie tutaj… 

Lubię wrzesień, książki, lily lolo

WDZIĘCZNOŚĆ

Wrzesień spowodował, że jeszcze bardziej byłam wdzięczna za to, że nie pracuję na etacie. Zaś praca na swoim pozwoliła, że w wyjątkowych sytuacjach w miarę możliwości mogłam zmienić plany. W ten sposób mogłam sobie pozwolić na to, aby w tygodniu z samego rana pojechać na urodziny Chrześniaka. A także na to, że po zarwanej i pracowitej nocy mogłam pospać sobie dłużej i zaplanować dzień pod swoje potrzeby.

POLUBIŁAM SIĘ Z…

… kilkoma produktami. Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad zakupem podkładu mineralnego z Lily Lolo, jednak nie wiedziałam jaki wybrać kolor. W ostateczności zdecydowałam na krem BB tej marki i jest świetny! Jestem z niego bardzo zadowolona: jest lekki, wyrównuje koloryt skóry i daje bardzo naturalny efekt. Kupiłam kolejną pomadkę z Bourjois z serii Rouge Edition w kolorze Grand Cru (08). To już trzecia pomadka z tej serii, i jestem z nich bardzo zadowolona, bo utrzymują się długo na ustach. Jednak odkryciem, z którego korzystam w ostatnim czasie na co dzień jest kredka do ust z Golden Rose z serii Matte Lipstick kolor 10.

Lubię wrzesień: kosmetyki.W drugiej połowie września domowe klapki, zamieniłam na kapcie z Oysho. I w końcu pracując przy biurku nie było mi zimno w stopy.

 

Lubię wrzesień: Oysho.

KSIĄŻKI

Pod kątem czytelniczym nie przeczytałam zbyt wiele książek. Nadrobiłam zaległości i w końcu sięgnęłam po pierwszy tom Trylogii Kociewskiej Ani Sakowicz. Lubię tą lekkość z jaką czyta się książki z tej serii, pomimo że poruszane są również trudne tematy związane hospicjum dla dzieci. Obecnie czytam książkę Magdaleny Knedler “Dziewczyna z daleka”.

UWAŻNIEJ

Wrzesień był także dla mnie miesiącem ważnych zmian. Niewiele z Was wie o tym, że oprócz tego bloga prowadziłam także blog związany z psychologią. Zarówno w lipcu, jak i sierpniu pracowałam nad jego zmianą. Zmieniałam wszystko: nazwę, hosting i domenę, poznawałam zakamarki WordPressa testując najpierw na Kreując życie. Zmieniałam nie tylko cele i ideę, ale także grupę docelową. Dużą pomocą w tym wszystkim okazał się audyt i konsultacje z Klaudią z BlogoMarki, który otrzymałam w ramach BloBoxu od Socjopatki. W ten sposób dzięki pomocy technicznej od Opiekuna Bloga i współpracy z Katarzyną Berską, która wykonała piękne logo – powstało Uważniej, czyli blog psychologiczny o uważnym życiu.

BLOGOSTREFA

Na początku września skończyłam pisać artykuł,  który powstał dzięki współpracy z redaktorką Blogostrefy – Olą, znanej z Do utraty tchu. Poruszyłam w nim bardzo ważny, a zarazem delikatny, drażliwy, krępujący i osobisty temat, który nadal jest tematem tabu. O czym pisałam? Tego możecie dowiedzieć się z październikowego numeru Blogostrefy, który możecie nabyć już nie tylko w formie elektronicznej, ale także papierowej. Pomimo tego, że temat który poruszyłam jest trudny – cieszę się, że mogłam dołożyć swoją małą cegiełkę do powstania drugiego numeru.


I to w zasadzie byłoby na tyle we wpisie za co, polubiłam wrzesień. Październik zapowiada się równie pracowity. A do tego dochodzi jeszcze remont. Mam nadzieję, że nie będzie on się ciągnął tak, jak poprzedni.

A Tobie? Jak minął wrzesień?