Bardzo polubiłam tegoroczny styczeń, choć po brzegi przepełniony był sprawami do załatwienia, dużo ilością pracy, ale bynajmniej nie było nudno – to jedno. A druga sprawa dotyczy tego, że choć bywało momentami trudno i czułam pod powiekami łzy – to miesięczny bilans wychodzi na plus, bo wszystko się równoważyło. A taka równowaga w codzienności (przynajmniej przeze mnie) jest mile widziana. Swoją drogą to jakiś cud! Po raz pierwszy wpis z tej serii pojawia się na koniec danego miesiąca.


PARANIENORMALNI

W połowie stycznia wraz z Mężem wybraliśmy się do Filharmonii Gdańskiej na występ kabaretu Paranienormalni “Pierwiastek z trzech”. I choć nie lubię kabaretów, to bawiłam się świetnie. A Osobisty jeszcze lepiej! Swoją drogą to śmiał się tak głośno, że momentami myślałam, że ogłuchnę :). To był dobrze spędzony czas, choć do domu wróciliśmy na chwilę przed północą.
 

HERBATA

Na początku stycznia, gdzieś pomiędzy wizytą kontrolną u lekarza, a szukaniem idealnego lustra (jeszcze go nie znalazłam!) kupiłam w TKMaxie herbatę English Tea Shop z trawą cytrynową, miętą, płatkami róży, rumiankiem, jabłkiem, mango i brzoskwiniami. Na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że jest to dziwna kompozycja, ale musisz uwierzyć mi na słowo, że bardzo smaczna.

NETFLIX

W drugiej połowie stycznia odkryłam Netflix – i o ile wcześniej deklarowałam się, że nie będę płacić za żaden Cyfrowy Polsat czy też Telewizję “N” to w przypadku Netflixu jestem w stanie płacić co miesiąc to trzydzieści parę złotych abonamentu. Największym plusem jest to, że nie trzeba żadnych seriali (czy też filmów) buforować, i wszystko pięknie leci, nic się nie zacina, a jak nie obejrzę do końca to w każdym momencie mogę wrócić. 

KRÓTKI URLOP W IŁAWIE

Urlop, na który wyjechaliśmy z Mężem dał mi bardzo dużo. Przede wszystkim wróciłam z nową energią i uśmiechem na twarzy. Był to jeden z tych wyjazdów, na który nie mieliśmy kompletnie żadnego planu. Robiliśmy to, co chcieliśmy nie śpiesząc się nigdzie – nie licząc oczywiście śniadań w hotelowej restauracji, które były do określonej godziny. Korzystaliśmy ze strefy Wellness&Spa, rozmawialiśmy i spędzaliśmy czas ze sobą.

CZYTANIE KSIĄŻEK

Styczeń był dla mnie bardzo łaskawy, jeżeli chodzi o czytanie książek. I choć nie zawsze miałam czas i chęci, to zazwyczaj tuż przed snem czytałam. Jednym razem było to 5 stron, innym razem więcej. Dzięki temu udało mi się przeczytać w styczniu aż 7 książek! To ponad 22% książek, które przeczytałam w ubiegłym roku. Książką, która zrobiła na mnie największe wrażenie bezsprzecznie są Dzieci z chmur.

Co przeczytałam?

➊ Biuro przesyłek niedoręczonych – N. Socha
➋ Okularnik – K. Bonda
➌ Dzień cudu – W. Sawicka
➍ Dzieci z chmur – J. Bigus, B. Mozer
➎ Razem będzie lepiej – J. Moyes
➏ Dziewczyny, które zabiły Chloe – A. Marwood
➐ Córeczka – L. Fabisińska

 

W styczniu na Kreując życie! pojawiło się tylko 5 wpisów, o czym pisałam? Nowy rok rozpoczęłam od wpisu z serii Lubię!, i tym razem pod oko szedł miesiąc grudzień. Potem opowiadałam o tym, ile przeczytałam książek w 2016 roku i pisałam o moim wyzwaniu nie-wyzwaniu. Podzieliłam się także moimi przemyśleniami związanymi z postanowieniami noworocznymi i moim pomysłem na ten rok. Opowiedziałam Wam także o książce, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie – Dzieci z chmur i pojawił się kolejny wpis z serii Porozmawiajmy przy kawie.

Chciałam też podziękować tym osobom, które wypełniły ankietę – swoją drogą jest ona jeszcze aktywna, więc możecie tam zostawiać informacje związane z tym jaki wolicie system komentowania (Disqus czy Blogger). Ankietę znajdziecie tutaj.

Pragnę w każdym miesiącu wykorzystać czas tak, jak w styczniu – czyli do maksimum. Pogodzić pracę i obowiązki, z czasem dla bliskich i chwilami, kiedy ze spokojem mogę się zaszyć w pokoju z kolejną książką.