Nie wiem jak Tobie minął pierwszy miesiąc tego roku, ale mój był bardzo intensywny i pracowity. Do tego stopnia, że wyczekiwałam niedzieli, aby trochę odespać, odpocząć i zebrać siły na kolejny tydzień.

Jednak pomimo tego, że w styczniu żyłam w biegu to każdą wolną chwilę starałam się wykorzystać do maksimum. W tym czasie odkryłam kilka bardzo ciekawych rzecz, które umilały mi każdy dzień. Nie przedłużając, zapraszam Cię do rzeczy polubionych w styczniu.

Lubię styczeń 2018

KOSMETYKI

We wpisie, w którym pisałam o nowych produktach pielęgnacyjnych wspominałam o sztyfcie regenerującym Ministerstwa Dobrego Mydła. Produkt nie tylko obłędnie pachnie … śliwkami w czekoladzie, ale także dobrze radzi sobie ze spierzchniętymi ustami, jak i suchymi łokciami. 

Niestety moja skóra źle znosi jesienno-zimowy okres i potrzebuje dobrych produktów nawilżających. Odkryciem stycznia okazało się Białe Mydło Agafii – 37 ziół. Produkt być może nie należy do najtańszych, ale jest bardzo wydajny. W połączeniu z balsamem do ciała Physiogel Hypoallergenic do skóry suchej i wrażliwej efektywnie koi podrażnioną skórę. 

Ulubione kosmetyki w styczniu.

W grudniu zaczęłam używać kremu pod oczy z Yves Rocher Anti Age Global – od tamtej pory używam go codziennie. Krem jednocześnie nawilża i nie obciąża za bardzo skóry pod oczami. Używam go codziennie rano i bez problemu chwilę po aplikacji mogę robić makijaż. 

Yves Rocher Anti-Age Global.

A jeśli chodzi o makijaż, to przez ostatnie półtora miesiąca używałam tylko jednej kredki do oczu (a w zasadzie trzech). Mowa tutaj o kredkach Revlon Colorstay 2 in 1 Angledkajal. Pierwszą z nich – zieloną (Evergreen) kupiłam w Rossmannie, i oczywiście trochę przepłaciłam. W Internecie znalazłam te kredki za ok. 1/3 i od razu kupiłam sobie czarną (Onyx) i brązową (Fig). Kredkami świetnie się pracuje i długo utrzymują się na powiece. 

PLANER

Tak jak wspominałam na samym początku, styczeń był dla mnie bardzo pracowitym miesiącem – dlatego tak bardzo ważną rolę odgrywała dobra organizacja. Nowy Rok rozpoczęłam z Planerem Pełnym Czasu – i muszę przyznać, że świetnie mi się z niego korzysta. Co prawda na samym początku z dystansem traktowałam planowanie taką metodą, ale przyznaję, że przygotowywanie w wolnej chwili stron/tabel ma w moim przypadku działanie relaksacyjne.

Planer Pełen Czasu

RAMKA CYFROWA

Co prawda w maju miną już cztery lata od naszego ślubu, ale dopiero w grudniu na kuchennym parapecie pojawił się jeden z prezentów, czyli cyfrowa ramka. Wcześniej nie mieliśmy pomysłu, gdzie ją postawić, aż w końcu znalazła swoje miejsce w kuchni. W ten sposób każdy dzień rozpoczyna się od włączenia ramki – dzięki temu codziennie lecą nasze ulubione piosenki, i gdzieś w tym codziennym biegu przewijają się najróżniejsze zdjęcia.

Polubione w styczniu

KSIĄŻKI I SERIALE

Gdy wpisywałam wczoraj do planera kolejną przeczytaną książkę, byłam zaskoczona, że w tym całym styczniowym zabieganiu udało mi się przeczytać aż siedem książek.

✔ G. Gargaś “Wieczór taki jak ten”
✔ C. Lackberg “Fabrykantka aniołków”
✔ W. M. Paul Young “Chata”
✔ M. Witkiewicz ” Milaczek”
✔ M. Witkiewicz “Panny roztropne”
✔ M. Witkiewicz “Szczęście pachnące wanilią”

W styczniu wraz z Mężem obejrzałam ciekawy serial na Netflixie pt. “W pułapce”. Jest to islandzki serial kryminalny, który pomimo dużej różnicy realiów oglądało się naprawdę bardzo dobrze. Już dość długo korzystamy z Netflixa i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, ponieważ każdy z nas znajduje coś dla siebie.


Zastanawiam się właśnie czy czegoś nie pominęłam… Myślę, że napisałam o wszystkim, o czym chciałam dzisiaj wspomnieć.  A jaki był Twój styczeń?