Choć marzec już dawno się skończył – to dopiero dziś znajduję czas, aby napisać o tym, co w tym moim marcu się działo i co takiego polubiłam.

 

Niestety nie był to dla mnie zbyt dobry czas, ponieważ dość długo chorowałam. Najpierw przyjmowałam jeden antybiotyk, potem drugi – i choć minęło już dużo czasu, do tej pory nie jestem do końca zdrowa. 

 

Lubię kwiecień 2018

 

Jednak nawet w tych negatywnych zdarzeniach staram się szukać dobrych stron. A największym plusem mojego marcowego chorowania był – CZAS, którego miałam pod dostatkiem. Gdy gorączka po kilku pierwszych dniach chorowania w końcu odpuściła – zaczęłam czytać. To właśnie wtedy odkryłam aplikację Legimi.

Legimi

Już od ponad miesiąca korzystam z tej aplikacji razem z moim Mężem – i przyznaję, że jesteśmy z niej zadowoleni. A nawet bardzo zadowoleni! W bazie aplikacji znajduje się wiele książek, w tym nowości wydawniczych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. 

Książki

Moje chorowanie bezsprzecznie sprzyjało ilości przeczytanych książek. W marcu przeczytałam ich aż 5. Wśród nich znalazły się: 

•  “Ósmy cud świata” M. Witkiewicz
• “Najmroczniejszy sekret” A. Marwood
• “Sama się prosiła” O. Louise
• “Z nienawiści do kobiet” J. Kopińska
• “Surogatka” L. Jensen

Jednak największe wrażenie zrobił na mnie cykl reportaży Kopińskiej…

 

Las w słoiku

Marzec, to także Dzień Kobiet. W tym roku mój Mąż spełni moje małe marzenie i dostałam las w słoiku, a raczej kielichu. I choć początkowo nie wiedziałam, gdzie go postawić to znalazł swoje miejsce w pokoju tuż obok lustra i wygląda pięknie.

Las w słoiku

Lilou

W tym roku z okazji Dnia Kobiet sprawiłam sobie również sama prezent . Kupiłam w końcu bransoletkę, o której myślałam już od długiego czasu. Pozłacane piórko na cienkim, ciemnozielonym sznurku. I oczywiście z grawerem – słowem, które wiele dla mnie znaczy. Od momentu kiedy ją założyłam, ani razu jej nie zdjęłam.

Idealna torebka

Od grudnia szukałam sobie nowej torebki. Nie za dużej, nie za małej – takiej, do której zmieszczę trochę więcej rzeczy niż portfel, telefon i chusteczki. Niestety torebki, które przykuły moją uwagę i spodobały mi się wizualnie, były z mojego punktu widzenia niepraktyczne, ponieważ zapinały się tylko i wyłącznie na środkową napę. W końcu po długich poszukiwaniach – znalazłam. Prostą, klasyczną torebkę marki Creole zapinaną na zamek. Korzystam z niej od pewnego czasu i jestem z niej bardzo zadowolona. 

 


I to byłoby w zasadzie na tyle. Mój marzec był szybkim i chorowitym miesiąc.
A u Ciebie jak minął poprzedni miesiąc?