Aż chciałoby się przetrzeć oczy ze zdziwienia, że już od kilku dni mamy ostatni miesiąc tego roku. Czasami nie chce mi się wierzyć, że ten czas biegnie tak szybko,  z mijające dni zamieniają się w tygodnie i miesiąca. To już przedostatni wpis  z serii Lubię w tym roku – albo i ostatni, wszystko zależy od tego ile będę miała pod koniec grudnia.

KOSMETYKI

Na samym początku listopada odkryłam produkty do pielęgnacji włosów Loreal z serii Botanicals Fresh Care. Przyznaję, że zarówno szampon, odżywka, jak i maska mają charakterystyczny zapach. Na początku myślałam, że będzie on mi przeszkadzał – jednak pomyliłam się. Bardzo polubiłam ten ziołowy zapach, tym bardziej, że produkty powodują, że moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku. Mile zaskoczyły mnie także lakiery z Revlon Gel Envy (Hold’em – 460 i Queen of hearts – 600), które w połączeniu osuszaczem z Seche Vite trzymały się na moich paznokciach około 7 dni. 

SMAKI

Chłodne poranki  spowodowały, że wróciłam do ciepłych i sycących śniadań. Na początku były to płatki orkiszowe lub gryczane, jednak moje serce najbardziej skradła kasza bulgur z owocami. To właśnie ona najczęściej pojawiała się u nas w domu, jeżeli chodzi o słodkie śniadania. A w drugiej połowie miesiąca kupiłam pierwsze mandarynki i od tamtej pory to obowiązkowy punkt na cotygodniowej liście z zakupami. W ostatnich miesiącach stałam się ogromną fanką najróżniejszych owocowych herbat, jednak wraz z początkiem listopada postanowiłam wrócić do herbaty zielonej, którą zazwyczaj przygotowuję sobie do śniadania. Szukając mniej standardowych zielonych herbat trafiłam na tą z Higher Living Organic z kokosem – jest bardzo smaczna i ma niesamowity aromat.

DŁUGIE WIECZORY

Wraz z listopadem przyszły długie wieczory, które w miarę możliwości spędzałam pod kocem, z kubkiem ciepłej, rozgrzewającej herbaty i książką w dłoni. Bardzo doceniałam te chwile, kiedy zapałam świeczki w pokoju dziennym i zaszywałam się pod ciepłym kocem i czytałam. Nie było takich wieczorów zbyt wiele, ale były dla mnie bardzo ważne. A jeśli musiałam wieczorem spędzić czas przed komputerem i przy dokumentach, to włączałam cichutko muzykę, zarzucałam koc na plecy i pracowałam.

Choć w listopadzie nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie książek, to przeczytałam dwie. Jedna z nich to kolejny tom Chyłki i Oryńskiego autorstwa R. Mroza – Oskarżenie, a druga to Bad Mommy. Zła Mama. T. Fisher. Obydwie książki polecam, wciągają niesamowicie. Obecnie czytam Trzymaj się Mańka! Kalicińskiej.

Listopad był też czasem, kiedy zamawiałam świąteczne prezenty. I muszę przyznać, że został mi już tylko do kupienia prezent dla Męża.

BLOG

Jak sami wiecie, wpisów na blogu nie było dużo, ale mam nadzieję, że w grudniu to się choć trochę zmieni.


I taki był mój listopad.
A Tobie jak minął poprzedni miesiąc?