Co prawda już od prawie tygodnia mamy Nowy Rok, a wraz z tym styczeń – to dopiero teraz znalazłam chwilę czasu, aby napisać parę słów o tym, za co polubiłam grudzień ubiegłego roku i jakimi rzeczami otaczałam się w tamtym czasie. 

PREZENTY

Zacznę od dwóch prezentów, które dostałam od Męża. Pierwszy z nich to kolczyki. Proste, zwykłe, złote kolczyki, które idealnie sprawdziły się u mnie nie tylko na co dzień, ale także świetnie wyglądały do czerwonej sukienki.

Prezent na urodziny - złote kolczyki. | Kreując życie - Blog o stylu życia i codzienności.

Drugi prezent to smartwatch – Xiaomi Mi Band 2, o którym myślałam tak długo, aż dostałam go na urodziny. Początkowo była sceptycznie do niego nastawiona, jednak okazał się strzałem w dziesiątkę. Jest nie tylko pomocny do monitorowania codziennej aktywności (na tym głównie mi zależało), ale także do monitorowania snu. Od dłuższego czasu mam problem z bezsennością i jakością snu, ale nie sądziłam, że jest aż tak źle – dlatego od Nowego Roku staram się nad tym pracować, a opaska mi w tym pomaga. Wiadomo, że nie traktuję wskazań opaski jak wyroczni, jednak jest to jakiś punkt odniesienia.

KOSMETYKI

Grudzień był dla mnie bardzo zabieganym i pracowitym miesiącem. Dlatego jak tylko miałam możliwość starałam się choć trochę zrelaksować. Jednym ze sposobów był czas dla siebie, kiedy robiłam sobie domowe spa. Odkryciem okazał się peeling do ciała marki Vianek z mielonymi pestkami malin. Jest po prostu rewelacyjny i obłędnie pachnie.

Peeling do ciała Vianek z mielonymi pestkami malin. | Kreując życie - Blog o stylu życia i codzienności.

Grudzień to był także czas, kiedy moja skóra potrzebowała pomocy. Niestety okres grzewczy źle działa na moją skórą i powoduje, że jest ona bardzo sucha. W tym czasie po raz kolejny zaufałam marce The Body Shop i sięgnęłam po masło Shea do ciała. Używam go raz na trzy dni i nie narzekam już na przesuszoną skórę. 

Mocno nawilżające masło do ciała The Body Shop - masło shea. | Kreując życie - Blog o stylu życia i codzienności.

KSIĄŻKA

Grudzień nie był zbyt czytelniczym miesiącem i przeczytałam tylko jedną książkę M. Kalicińskiej – Trzymaj się Mańka. Jednak był to czas, kiedy w końcu kupiłam sobie książkę o Ani Przybylskiej, mam tylko nadzieję, że styczeń będzie łaskawy i znajdę na nią czas. W chwili obecnej czytam dwie książki: Chatę oraz Fabrykantkę aniołków.

NOWA KUCHNIA

Bezsprzecznym faworytem grudnia okazała się kuchnia, której remont zakończyliśmy w połowie miesiąca. Pozbyliśmy się starych tapet i pomalowaliśmy ściany, a stare płytki zamieniliśmy na nowe. Dodatkowo płytki pojawiły się także nad blatem roboczym, gdzie wcześniej znajdowała się tapeta. Jednak największym ulubieńcem w nowej kuchni nie są kafelki, ani nowe ściany, tylko doświetlenie blatów i kuchenki. Bardzo ułatwia mi to zwykłe i codzienne czynności. 

SZYNKOWAR

Po remoncie kuchni i  długim czasie zastanawiania się w końcu podjęłam decyzję i kupiłam szynkowar. Zdecydowałam się na ten marki Biowin ze specjalnym garnkiem, sitkiem, termometrem i specjalnymi woreczkami. Za całość zapłaciłam około 130  złotych. Od tamtej pory nie kupuję żadnej wędliny i przygotowuję ją sama. Nie jest to czasochłonne, a mam dobrą jakościowo i smaczną wędlinę, bez żadnych dodatków. Przez ostatni miesiąc robiłam wędliny z najróżniejszych mięs: schabu, szynki, polędwicy, a nawet piersi z kurczaka.


I to byłoby wszystko jeżeli chodzi o grudzień. Ilość napisanych wpisów w tamtym czasie, po prostu przemilczę. W końcówce miesiąca starałam się jak najwięcej czasu spędzić z rodziną i trochę odpocząć przed Nowym Rokiem.

A jak Tobie minął grudzień?

Do napisania!