Zmiana nazwy bloga – chodziła za mną już od kilku miesięcy, a w zasadzie od końcówki ubiegłego roku. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta – nie czułam już poprzedniej nazwy, nie mówiąc już o tym, że jestem już zupełnie inną osobą niż w momencie zakładania Canna’s life.

Jeszcze wtedy żyłam przygotowaniami do ślubu, obroną pracy magisterskiej i wszystkimi innymi sprawami z tym związanymi. Brakowało mi po prostu spójności w tym wszystkim, co w moim odczuciu jest bardzo ważne. 

Kreując życie

Nad nową nazwą bloga zastanawiałam się bardzo długo, w kalendarzu spisywałam najróżniejsze pomysły, ale żadnego z nich nie czułam – a w końcu zależało mi na tym, aby nazwa była spójna ze mną i płynęła prosto z serca, bo jeżeli człowiek czegoś “nie czuje” to raczej nic z tego nie będzie. To takie moje zawieszenie z nazwą trwało dość długo, nie wiedziałam za bardzo w jakim pójść kierunku, aż ostatnio gdzieś pomiędzy fakturami i przygotowaniem szybkiego obiadu w moich myślach pojawiła się nazwa Kreując życie! I nim zdążyłam zapisać to w notatniku to już czułam, że to jest właśnie to, na co cały czas czekałam. 

A ze względu na to, że należę raczej do tych osób, które zamiast się zastanawiając i rozmyślając nad tym wszystkim – po prostu zaczęłam działać. Działałam intuicyjnie, opierając się przede wszystkim na własnych odczuciach. Własnymi siłami i długą pracą odświeżyłam szablon  i jestem zadowolona z efektów pracy. Skąd wzięła się ta nazwa? Każdy z nas jest kreatorem swojego własnego życia, w dużej mierze to właśnie od nas zależy jak będzie ono wyglądało. Ja w swojej codzienności dużą uwagę zwracam na celebrowanie i cieszenie się z prostych, zwyczajnych chwil, których często nie doceniamy.

Rozgościłam się już tutaj na dobre. Mam nadzieję, że to miejsce przypadnie Ci do gustu, i zostaniesz razem ze mną – w końcu wspólnie współtworzymy to miejsce.