Powoli każdy dzień robi się coraz krótszy, a wieczory coraz dłuższe i chłodniejsze. Jednak mimo wszystko nadal w miarę możliwości spędzam popołudnia na balkonie z książką, zabierając ze sobą gruby koc i ciepłą herbatę. Lubię tą jesienną aurę, zwłaszcza, gdy w jej tle widać piękne wrzosy, które uwielbiam! 

Dla mnie wrzosy nawet, gdy już uschną to nadal ładnie się prezentują – najważniejsze jednak wtedy jest to, aby nie dotykać ich gałązek. W ubiegłym roku wrzosami cieszyłam się, aż do końca listopada. Obecnie przyciągają one wzrok nie tylko swoimi pięknymi barwami, ale także miękkością i puszystością kwiatów – w zależności od odmiany. 
Odkąd pamiętam jesienne wieczory kojarzyły mi się z ciepłym kocem, filiżanką aromatycznej, owocowej herbaty (najlepiej z sokiem malinowym albo z aronii) i ciekawą książką. Zresztą takie właśnie mam postanowienie na tegoroczną jesień, aby znajdować chociaż piętnaście minut dziennie, aby zaszyć się wygodnie pod kocem i poświęcić ten czas na czytanie książek. Swoją drogą wczoraj skończyłam czytać drugi tom historii Lou Jojo Moyes – Kiedy odszedłeś. Muszę przyznać, że chyba polubiłam literaturę obyczajową, bo do takiej zaklasyfikowałabym tą serię. I choć ciąg dalszy historii bez Willa nie jest już tym samym co pierwsza część Zanim się pojawiłeś – to były takie momenty, kiedy się zaśmiałam lub wzruszyłam – zresztą myślę, że napiszę osobny wpis o tej książce.
Dla mnie jesień to piękne wrzosy, ciepły koc, herbata, ciekawa książka – i to jest taki mój sposób na odreagowanie stresu, wyciszenie się i odpoczynek.

A Tobie z czym kojarzy się jesień?