Ostatnio Kreując życie bardziej przypomina wyrwane kartki z pamiętnika. Zapisane w przelocie pomiędzy pracą, a obowiązkami. I choć na aparacie już od dwóch tygodni mam zrobione zdjęcia do wpisu z serii Lubię, to brakuje mi czasu, aby przysiąść i napisać kilka słów. 

 

Niesamowicie cieszę się, że jest już czerwiec. Ostatnie dwa miesiące były… trudne. Przepełnione po brzegi stresem, nerwami i sytuacjami, na które nie miałam żadnego wpływu. I choć teraz nadal mam sporo rzeczy na głowie, to gdzieś pomiędzy tym wszystkim zwalniam i łapię oddech – ciesząc się tymi drobnymi chwilami i czerpiąc z prostych rzeczy wiele przyjemności.

 

Chciałabym – być tutaj częściej i pisać więcej, ale nie mam na to czasu. A gdy już mam chwilę dla siebie, to wolę… pójść do ogrodu, poczytać książkę lub pójść na spacer. 

 

 

Pod koniec ubiegłego tygodnia wróciłam do domu. I pomimo powagi sytuacji, która spowodowała, że półtora tygodnia spędziłam w rodzinnym domu – to cieszyłam się z każdej chwili spędzonej z bratankami. Był to dobry czas. Pełen rozmów, wspólnych zabaw, czytania książek  i chwil, których nie odda żadne zdjęcie.

 

Za mną maj, a wraz z jego ostatnim dniem minęły już cztery lata od naszego ślubu. Wiele zmieniło się w naszym życiu od tamtego dnia. Zmieniliśmy się my. Doświadczyliśmy sporo trudnych sytuacji i cieszyliśmy się czasem spędzonym wspólnie. Kłóciliśmy się (niejednokrotnie!), aby za chwilę się pogodzić. I byliśmy ze sobą zarówno w trudnych, jak i dobrych chwilach. Wspieraliśmy się i byliśmy nawzajem dla siebie oparciem. Cieszyliśmy się ze swoich sukcesów i niejednokrotnie podnosiliśmy się razem z jakiejś porażki. Przed nami jeszcze wiele dobrych chwil i problemów do rozwiązania, ale razem możemy wszystko! Jestem wdzięczna za to, że spotkałam w swoim życiu Osobistego – i od czterech lat możemy tworzyć nasze wspólne życie.

 

Do napisania niebawem!