Ostatnio wszędzie biegnę i skreślam tylko na liście rzeczy do załatwienia. Brakuje mi czasu dla siebie, aby zaszyć się pod kocem z książką i koniecznie z kubkiem ciepłej herbaty z przyprawami korzennymi. Naprawdę nie potrzebuję wiele, aby zrelaksować się i odreagować tą codzienną gonitwę.

Brakuje mi czasu.

CODZIENNOŚĆ

Jest środowe popołudnie i gdyby tak mi się chciało, jak mi się nie chce – to byłoby bardzo dobrze. Ostatnio środy to takie dni, kiedy załatwiam sprawy na mieście i przy okazji robię tygodniowe zakupy. Dodatkowo dziś byłam także na ostatnim zabiegu mezoterapii skóry głowy, i przyznaję, że był to chyba najboleśniejszy ze wszystkich zabiegów. Za pięć tygodni kontrola – i wtedy okaże się pod kamerą jakie są efekty. Dla mnie jedno jest pewne: jest lepiej niż przed rozpoczęciem całej kuracji. 

 

Siedzę w salonie, do którego wpadają ciepłe promienie październikowego słońca i bardzo chciałabym zatrzymać ten moment. W tle chodzi pralka, która odświeża jesienne szale. Obiad w zasadzie mam na dzisiaj gotowy. Pozostało tylko zrobienie sałatki. Staram się zmotywować, aby za przeproszeniem ruszyć się z kanapy, aby ogarnąć mieszkanie. Wieczorem czeka mnie trochę pracy, ale mam nadzieję, że szybko się z tym uwinę. Jutro przede mną ważne spotkanie. A w piątek… W piątek mam ogromną nadzieję rozpocząć weekend.

REMONT

Być może w przyszłym tygodniu rozpoczniemy remont. Wszystko zależy od tego, kiedy ekipa remontowa uwinie się z obecnym zleceniem. Dziś kupiliśmy płytki do kuchni. Swoją drogą to o ile przy wyborze płytek do łazienki dogadałam się z Osobistym od razu, tak w przypadku płytek do kuchni pojawiły się zgrzyty . Problem rozwiązał się sam – brakiem towaru. Ogarnęliśmy mniej więcej kolory farb. Już nie mogę się doczekać efektu końcowego. Najchętniej zmieniłabym także meble kuchenne, bo te choć dopiero mają 3.5 roku to nie jestem z nich jakoś super zadowolona. Są, bo są. 

Swoją drogą to po raz pierwszy zlecamy komuś wykonanie części remontu. Do tej pory robiliśmy wszystko sami. I wiecie co? Cieszę się z tego. Nie będzie tego chodzenia po marketach budowlanych, bo jedyne co mieliśmy kupić – to płytki. Szukania wszystkiego. Denerwowania się, jak coś nie wychodzi. A gdy płytki zostaną położone, rury zabudowane – to zostanie nam tylko malowanie. Oczywiście, wszystko pięknie brzmi, a jak wyjdzie? To się dopiero okaże.

Ostatnio brakuje mi czasu na wszystko, a w tym także na bloga. I nie ukrywam, że w ostatnich dniach dość często myślałam nad zamknięciem tego miejsca. Ale w ostateczności doszłam do wniosku, że wolę pisać rzadko niż wcale.

A Tobie jak minęły ostatnie tygodnie?