W ostatnim czasie moja codzienność nabiera takiego tempa, że czasami brakuje chwili, aby złapać oddech. Jednak mimo wszystko staram się zachować równowagę. I choć miałam ambitne plany na weekend, i między innymi skorzystać z pogody i poczytać książkę na balkonie. To nic z tego nie wyszło. Nie zmienia to jednak faktu, że weekend zaliczam do udanych.

codzienność, porozmawiajmy przy kawie, kreując życie

WEEKEND

Życie oczywiście zweryfikowało moje plany – i choć sobota zapowiadała się spokojna, to wcale tak nie było. Z ambitnych planów czytania najnowszej powieści Pauli Hawkins nic nie wyszło. Nie zrealizowałam także planu związanego z nadrobieniem zaległości przy desce do prasowania. Nadmiar sobotnich obowiązków i dodatkowych rzeczy spowodował, że najzwyczajniej zabrakło mi na to wszystko czasu. 

Nie wpłynęło to w żaden sposób na spędzenie sobotniego wieczoru z rodzeństwem Męża, przepełnionego rozmowami. Choć i tak trudno jest zorganizować się w ten sposób, abyśmy wszyscy spotkali się w jednym czasie. I choć czasami są to dosłownie kradzione chwile, to warto się spotkać, porozmawiać. Po prostu być razem. Przez chwilę. 

CODZIENNOŚĆ W BIEGU

Ostatnie tygodnie są dla mnie zabiegane. Momentami nie wiem za co się zabrać. Porobiłam sobie trochę zaległości, ale mimo wszystko, gdy tylko mogę odpuszczam sobie. I choć czasami w koszu z wypranymi rzeczami piętrzą się ubrania, a rano w kuchennym zlewie czekają na mnie naczynia po kolacji – to nie mam wyrzutów. Jeszcze kilka miesięcy temu nie położyłabym się spać, gdyby w zlewie cokolwiek stało. A przecież świat się nie zawali od kilku naczyń w zlewie, lub niedołożonych rzeczy. Czasami naprawdę zamiast stać i sprzątać wolę porozmawiać z Mężem, zwłaszcza że od długiego czasu często się mijamy. Albo po prostu odpocząć. Złapać oddech. Poczytać trochę książkę. Porozmawiać z bratową. Po prostu być.

KSIĄŻKI

Uwielbiam czytać książki. I choć czasami kradnę czas, aby przeczytać choć kilka stron. To czytam. Gotując obiad. W kolejce, w poczekalni – czekając gdziekolwiek. To właśnie dzięki temu udało mi się przeczytać w tym roku już 31 książek. Wiem, są osoby które czytają znacznie więcej ode mnie. Czytam dla przyjemności i z ciekawości zapisuję to, co przeczytałam. W 2016 roku przeczytałam 31 książek. W 2015 – 18. I choć z roku na rok liczba książek po które sięgam zwiększa się, to cały czas czytam dla siebie. Zresztą obydwoje z Mężem dużo czytamy: oprócz tego, że kupujemy książki, to także korzystamy z pobliskiej biblioteki. 

TRYCHOLOG

Zmieniając trochę temat, to w tym tygodniu mam zamiar rozpocząć już drugą, pięciozabiegową mezoterapię skóry głowy. Muszę przyznać, że po pierwszych pięciu zabiegach odczuwam ogromną różnicę. Przede wszystkim znacznie mniej wypada mi włosów i są w o wiele lepszej kondycji. Zresztą myślę, że gdy skończę drugą serię, to później napiszę o efektach końcowych.

A Tobie jak mijają ostatnie tygodnie?
Odpuszczasz sobie czasami?