Lubię listopad’17

Aż chciałoby się przetrzeć oczy ze zdziwienia, że już od kilku dni mamy ostatni miesiąc tego roku. Czasami nie chce mi się wierzyć, że ten czas biegnie tak szybko,  z mijające dni zamieniają się w tygodnie i miesiąca. To już przedostatni wpis  z serii Lubię w tym roku – albo i ostatni, wszystko zależy od tego ile będę miała pod koniec grudnia.

KOSMETYKI

Na samym początku listopada odkryłam produkty do pielęgnacji włosów Loreal z serii Botanicals Fresh Care. Przyznaję, że zarówno szampon, odżywka, jak i maska mają charakterystyczny zapach. Na początku myślałam, że będzie on mi przeszkadzał – jednak pomyliłam się. Bardzo polubiłam ten ziołowy zapach, tym bardziej, że produkty powodują, że moje włosy są bardzo przyjemne w dotyku. Mile zaskoczyły mnie także lakiery z Revlon Gel Envy (Hold’em – 460 i Queen of hearts – 600), które w połączeniu osuszaczem z Seche Vite trzymały się na moich paznokciach około 7 dni. 

SMAKI

Chłodne poranki  spowodowały, że wróciłam do ciepłych i sycących śniadań. Na początku były to płatki orkiszowe lub gryczane, jednak moje serce najbardziej skradła kasza bulgur z owocami. To właśnie ona najczęściej pojawiała się u nas w domu, jeżeli chodzi o słodkie śniadania. A w drugiej połowie miesiąca kupiłam pierwsze mandarynki i od tamtej pory to obowiązkowy punkt na cotygodniowej liście z zakupami. W ostatnich miesiącach stałam się ogromną fanką najróżniejszych owocowych herbat, jednak wraz z początkiem listopada postanowiłam wrócić do herbaty zielonej, którą zazwyczaj przygotowuję sobie do śniadania. Szukając mniej standardowych zielonych herbat trafiłam na tą z Higher Living Organic z kokosem – jest bardzo smaczna i ma niesamowity aromat.

DŁUGIE WIECZORY

Wraz z listopadem przyszły długie wieczory, które w miarę możliwości spędzałam pod kocem, z kubkiem ciepłej, rozgrzewającej herbaty i książką w dłoni. Bardzo doceniałam te chwile, kiedy zapałam świeczki w pokoju dziennym i zaszywałam się pod ciepłym kocem i czytałam. Nie było takich wieczorów zbyt wiele, ale były dla mnie bardzo ważne. A jeśli musiałam wieczorem spędzić czas przed komputerem i przy dokumentach, to włączałam cichutko muzykę, zarzucałam koc na plecy i pracowałam.

Choć w listopadzie nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie książek, to przeczytałam dwie. Jedna z nich to kolejny tom Chyłki i Oryńskiego autorstwa R. Mroza – Oskarżenie, a druga to Bad Mommy. Zła Mama. T. Fisher. Obydwie książki polecam, wciągają niesamowicie. Obecnie czytam Trzymaj się Mańka! Kalicińskiej.

Listopad był też czasem, kiedy zamawiałam świąteczne prezenty. I muszę przyznać, że został mi już tylko do kupienia prezent dla Męża.

BLOG

Jak sami wiecie, wpisów na blogu nie było dużo, ale mam nadzieję, że w grudniu to się choć trochę zmieni.


I taki był mój listopad.
A Tobie jak minął poprzedni miesiąc?

  • U mnie w listopadzie blog trochę pajęczyną zarósł, ale zamierzam się poprawić

  • Tegoroczny listopad równiez oceniam na plus 😊 kaszę bulgur z owocami tez zajadam 😊 a tą herbatę z kokosem muszę zakupic 😊

  • Listopad to zawsze był dla mnie najmniej lubiany miesiąc w roku. Zazwyczaj dopadała mnie jesienna chandra, ale w tym roku było zupełnie inaczej. Na początku miesiąca przytrafił mi się niespodziewany wyjazd, który naładował mi baterie na całą końcówkę jesieni A długie wieczory z książką, herbatą i świeczkami to cudowna jesienna aktywność. Taka, która chyba najwięcej radości daje właśnie jesienią , ewentualnie zimą i nie cieszy aż tak o żadnej innej porze roku

  • Kasza bulgur mnie zaciekawiła Mandarynki to absolutny must have na okres okołoświąteczny. Co do nietypowych smaków herbat to piłam kiedyś zieloną o smaku ogórka i była ciekawa “Bad Mommy” czytałam i bardzo mi się podobało!