Jest niedzielny wieczór, gdy piszę ten tekst – i właśnie doszłam do wniosku, że przez ostatnie dwa dni próbowałam przygotować dwa teksty na Kreując życie i żadnego z nich nie skończyłam. Wypadałoby jeszcze wspomnieć o tym, że obydwa teksty skończyły się kilku zdaniach i obrobieniu zdjęć. Dlaczego obydwa teksty skończyły się niepowodzeniem i porzuciłam ich pisanie? Dlatego postanowiłam napisać kolejny tekst z serii “Porozmawiajmy przy kawie”…

Porozmawiajmy przy kawie

Ostatni czas, a w zasadzie tygodnie… są dla mnie takim fajnym okresem. Z jednej strony mam dużo pracy, wiele spraw do załatwienia i ogarnięcia, a z drugiej strony każdego dnia staram się znaleźć czas dla siebie. I nie zależnie od tego, co to jest. Czy przeczytanie kilku stron książki. Czy słuchanie muzyki. Czy po prostu pobycie sam na sam ze swoimi myślami – sprawia mi to wiele przyjemności. Zwalniam kiedy tylko mogę i chłonę każdą chwilę.

WEEKEND

Zarówno w czwartek, jak i w piątek porobiłam kilka zdjęć i miałam ambitny plan. Chciałam przysiąść w weekend i napisać jakikolwiek tekst. Jednak, gdy usiadłam do komputera i dosłownie męczyłam każde słowo, doszłam do wniosku, że bez sensu jest pisanie na siłę. Tak było zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Nie chcę publikować takich tekstów, do których się zmuszam, bo po pierwsze marnuję tylko swój czas, po drugie nie chcę, żebyś czytała tekst, który powstał podczas mojej wewnętrznej walki z samą sobą, a po trzecie na pewno byś to odczuła, że tekst był pisany na siłę. 

REMONT

Pod koniec najbliższego tygodnia powinno być już gotowe okno, które zamówiłam ponad tydzień temu, i w ten sposób zacznie się coś, za czym mój Mąż nie przepada. Remont. Tym razem będzie to weranda/wiatrołap. Na sam początek wymiana okna. Potem “tylko” zerwanie znienawidzonych przez nas tapet. Pomalowanie ścian. Położenie podłogi i coś, czego nie mogę się doczekać, czyli odnawianie mebli. I choć nie lubię remontowego bałaganu i kurzu, to lubię malować ściany.

KONTROLA U ORTOPEDY

Próbując w ostatnim czasie umówić się na wizytę kontrolną do ortopedy – dowiedziałam się, że mój lekarz przeszedł na emeryturę. O tyle dobrze, że udało mi się z nim porozmawiać i polecił mi swojego kolegę po fachu. W ten oto sposób jadę jutro na konsultację do nowego lekarza. I tak się zastanawiam, czy będzie kontynuował leczenie, czy też wprowadzi coś nowego. Staram się nie wracać do tego, jak jeszcze półtora roku temu noc w noc płakałam z bólu i nie byłam w stanie zrobić bez kul kilku kroków. Jak nie mogłam zginać nogi, a postawienie stopy na podłodze kończyło się jeszcze większym bólem. Dziś jest dużo lepiej, funkcjonuję w miarę normalnie. Nie ukrywam, że mam problem, ponieważ nie mogę uklęknąć, gdy chcę wyjąć coś, co jest schowane całkiem z tyłu na samym dole szafy i muszę prosić o pomoc. I choć robię “przysiady” na piłce gimnastycznej, to boję się kucnąć z obawy, że znowu będzie bolało mnie tak jak wcześniej. Nie chcę do tego wracać, ale prawda jest taka, że cała kontuzja (i jej skutki) wykończyły mnie wtedy bardzo psychicznie. Piętnastego sierpnia miną dwa lata od tego niefortunnego upadku. Gdy pomyślę o tym, że za sprawą jednej (błahej!) decyzji przysporzyłam sobie tyle bólu i problemów, to w moich oczach pojawiają się łzy. Jednak staram się koncentrować na tym, co jest tu i teraz. Cieszyć się każdym dniem, kiedy mogę “normalnie” funkcjonować. Jedno jest pewne: cała ta sytuacja nauczyła mnie pokory.

Dopisek 28.06.2017

Nowy ortopeda stwierdził, że mam silny stan zapalny w przyczepie i przepisał tabletki przeciwzapalne. Jeżeli to nie pomoże, to zalecałby wstrzyknięcie blokady (ponoć po tym powinno być już tylko dobrze). Jednak problem jest z blokadą. Są to sterydy, więc przede mną kilka konsultacji lekarskich. Fajnie byłoby po dwóch latach wsiąść na rower i pojeździć…

Przede mną intensywny tydzień…

…kilka wyjazdów, sporo spraw do załatwienia, szafka do złożenia pod urządzenie wielofunkcyjne (może to dziwne, ale naprawdę lubię skręcać meble) i przyjazd brata na wakacje. Lubię, gdy tyle się dzieje. Często wtedy jestem bardziej efektywniejsza. 

Tymczasem, do napisania!

Mamy poniedziałek, więc życzę Ci udanego tygodnia i dużo pozytywnej energii. 

  • Biedna jesteś z tą nogą. A jak to się stało? Tego dnia kilka lat temu urodził się mój starszy Synek.

  • Niestety urazy kolan potrafią być koszmarem Trzymam kciuki, żeby było coraz lepiej!

    Faktycznie brzmi jak sporo rzeczy do ogarnięcia, ale dacie radę Udanej wizyty brata!

  • Jak wizyta u lekarza?
    Ja mam podobnie, gdy masa obowiązków to potrafię lepiej i efektywniej pracować
    Udanych wakacji z bratem, bawcie się dobrze 😙

  • Ja też lubię, gdy dużo się dzieje, chociaż ostatnio to u mnie już przegięcie Życzę dużo energii do ogarnięcia wszystkich spraw

  • Czasem po prostu trzeba odpuścić Życzę Ci dużo zdrowia i mam nadzieję, że sprawa z nogą ułoży się po Twojej myśli. Cierpliwości