Ostatnio czas biegnie mi w tak zatrważającym szybkim tempie, że gdy zdałam sobie sprawę z tego, iż ostatni wpis pojawił się na Kreując życie! pierwszego kwietnia – nie wiedziałam kiedy minęło, aż tyle czasu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się znaleźć trochę czasu, aby nadrobić u Was zaległości.

PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT 

W pełni pochłonęłam się codziennością i przygotowaniami do świąt, które już za kilka dni. Tegoroczne święta po raz pierwszy rozpoczynamy śniadaniem wielkanocnym w naszym mieszkaniu. Oczywiście mam mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony bardzo się cieszę, a z drugiej zaczynam się powoli stresować jak to wyjdzie. Ogółem bardzo dużo się działo w ostatnim czasie, a w tym całym zamieszaniu trochę późno wysyłałam kartki świąteczne z życzeniami. Jednak mam nadzieję, że poczta spisze się na medal i wszystkie dotrą na czas. Jedna, specjalna kartka powędrowała także do mojego Chrześniaka i jego młodszego braciszka (Chrześniak Osobistego). 

RODZINNE SPOTKANIE

Swoją drogą to ostatnią niedzielę spędziliśmy w rodzinnym gronie, a wszystko za sprawą imprezy-niespodzianki z okazji 60-tki mojego wujka. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, wynajęliśmy salę, każdy coś przygotował, i w ten sposób spędziliśmy bardzo miłe, niedzielne popołudnie. Z niektórymi osobami, spotkaliśmy się po raz pierwszy od naszego ślubu (w maju będzie już trzecia rocznica!). Ale warto było przemierzyć tyle kilometrów, i spędzić ponad cztery godziny w samochodzie, aby z wszystkimi się spotkać, porozmawiać oraz spędzić wspólnie kilka godzin. Oczywiście nie zabrakło również moich bratanków, z którymi udało mi się spędzić dość sporo czasu. Uwielbiam ich śmiech! Radość w oczach Starszego, gdy tylko mnie zobaczył – nie do opisania. Nie ukrywam, że mój instynkt macierzyński tego dnia poszybował wysoko w górę! 

ROZWÓJ WEWNĘTRZNY 

Ostatnio uświadomiłam sobie, że w końcu nauczyłam się odpuszczać samej sobie. I nie mam tutaj wcale na myśli basenu, na którym nie byłam już ponad dwóch tygodni (brakowało mi czasu, ale może dziś uda mi się wyskoczyć). Chodzi mi o zwykłe, codzienne rzeczy, np. w którąś sobotę odpuściłam sobie sprzątanie mieszkania. I nic się nie stało, świat się nie zawalił, a ja zamiast sprzątać, czytałam książkę. Czy miałam wyrzuty sumienia? Na początku owszem, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to moje życie, i chcę z niego czerpać jak najwięcej radości. Swoją drogą to w tym roku, jestem bardzo nastawiona na czerpanie z życia jak najwięcej, chcę otaczać się dobrymi ludźmi, tworzyć wspaniałe wspomnienia i po prostu żyć, z uśmiechem na twarzy. W ubiegłym roku, tak dostałam od życia po tyłku, że jeszcze w styczniu odczuwałam tego skutki uboczne – być może dlatego, teraz jeszcze bardziej doceniam te dobre chwile. A jeżeli takie odpuszczanie samej sobie raz na jakiś czas, nie wyrządza nikomu krzywdy, to dlaczego sobie na to nie pozwolić?
 

Jutro, a w zasadzie to już dziś, bo już jest kilka minut po pierwszej jest już czwartek, więc podejrzewam, że nie znajdę już czasu na to, aby pojawić się jeszcze na blogu przed świętami. Dlatego chciałabym Ci życzyć przede wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w gronie z najbliższymi.Do napisania!

  • WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

  • Ja również jestem tego zdania, aby raz na jakiś czas sobie odpuścić, pozwolić sobie na chwilę lenistwa. Życie tak szybko pędzi.
    Tobie (Wam) również zdrowych, spokojnych świąt!😙😀

  • Zgadzam się – czasem po prostu trzeba odpuścić pewne sprawy. Czerpać z życia jak najwięcej i jak najbardziej efektywnie Zamiast posprzątać, iść na spacer, spędzić czas z rodziną, poczytać. Masz rację – świat się nie zatrzyma, będzie biegł nieubłaganie do przodu, to my powinniśmy zwolnić, dostrzec to, co ulotne. Cieszyć się chwilą, być spokojnymi ludźmi.

    Tego życzę Ci nie tylko na święta – spokoju, ciepła i radości
    Pozdrawiam ciepło
    yellowpear

  • U mnie też kiepsko z częstym publikowaniem wpisów, wiele innych spraw na głowie

  • U mnie ostatnio też kiepsko z motywacją do pisania, gdzieś się wyczerpała. Masz racje czasem warto sobie odpuścić

  • Właśnie przebrnęłam przez cały blog Żyłam tym blogiem przez ostatnie kilka dni i na pewno będę do Ciebie zaglądać!
    Też walczę z niepłodnością i mój instynkt macierzyński jest na bardzo wysokim poziomie
    Ale najważniejsze to uczucie że masz lekarza któremu ufasz i widzisz efekty jego pracy. Chociaż u mnie jeszcze nie doszło do skutku ale mam nadzieję że to jest tylko kwestia kilku najbliższych miesięcy
    Nie wiem co dzieje się u was w tym temacie bo dawno nic nie pisałaś i nie wiem czy masz takiego zaufanego lekarza który ma na Was konkretny plan i widzisz poprawę. Mam nadzieję że tak i Wasze marzenie o dziecku biologicznym spełni się! Bo uważam że trzeba wykorzystać wszystkie możliwości żeby później nie żałować, a czas w naszym wieku jest na wagę złota…