A. Sakowicz „Już nie uciekam”

Odkąd pamiętam zawsze lubiłam książki, a czytanie sprawiało mi dużo przyjemności. Nie zawsze miałam czas na to, aby przysiąść i poczytać, ale w tym roku staram się nad tym pracować. W ostatnim czasie w moim domu pojawiło się kilka nowych książek. Niestety muszą one swoje odczekać w kolejce, zanim po nie sięgnę. Jednak z „Już nie uciekam” Ani Sakowicz było zupełnie inaczej…

 
Anna Sakowicz Już nie uciekam.
 

… poczynając od tego jak do mnie trafiła. Któregoś dnia, gdy wróciłam do domu czekała na mnie niespodzianka od autorki. Jej najnowsza książka, którą mogłam się cieszyć i przeczytać jeszcze przed premierą. 

Ania – jeszcze raz bardzo Ci dziękuję!

 
Na początku myślałam, że będę musiała najpierw nadrobić zaległości i przeczytać dwa poprzednie tomy „Trylogii Kociewskiej”. Jednak podczas rozmowy Ania powiedziała mi, że nie trzeba trzymać się kolejności w czytaniu. Tym sposobem swoją przygodę z Joanną rozpoczęłam od trzeciego tomu. Wieczór spędziłam przy kubku ciepłej herbaty w towarzystwie głównej bohaterki. I nie wiem co takiego jest w książkach Ani, że niezależnie od tego, jaki porusza temat – jej książki czyta się po prostu lekko i przyjemnie. 
 
Nie wiem, co się działo w poprzednich częściach (muszę to nadrobić!), ale w „Już nie uciekam” Joanna wraz z córką Lusią przeprowadza się na Kociewie do swojej cioci. Planuje spełnić swoje marzenie, które związane jest z otwarciem własnej, bardzo klimatycznej kawiarni. Jednak, gdy już udało się Joannie znaleźć lokal z fajną lokalizacją i bardzo przystępnej cenie okazało się, że wiele lat wcześniej ktoś popełnił w tym miejscu samobójstwo. I wtedy do akcji wkracza ciocia Zosia wraz ze swoimi znajomymi. Zresztą ciocia Zosia w duecie wraz ze swoją koleżanką, panią Jadzią niejednokrotnie spowodowały, że podczas czytania zaczynałam się po prostu głośno śmiać. Jednak prócz śmiechu, który się pojawiał u mnie podczas czytania książki, niejednokrotnie dochodziło do takich momentów, kiedy się wzruszałam. zwłaszcza w fragmentach, gdzie były opisywane losy dzieci z hospicjum.
 
„Już nie uciekam” to kolejna powieść Anny Sakowicz, która wzbudza wiele emocji. Książkę czyta się bardzo szybko, jej przeczytanie zajęło mi zaledwie dwa wieczory. Czytając miałam nieodparte wrażenie, że Joanna zawiera kilka cech autorki dzięki czemu czytało się jeszcze lepiej. Moją uwagę w książce zwróciły także relacje międzyludzkie – między Joanną, a jej córką Lusią, a także nią, a jej rodzicami (zwłaszcza mamą).
 


  • Muszę po tę książkę sięgnąć 🙂 U mnie co chwilę pojawia się w domu jakaś nowa książka…jak nie papierowa to na czytniki (oj ten abonament na Legimi), tylko czasu nie przybywa.

  • A ja żałuję bardzo, bo ostatnio mam bardzo mało czasu na czytanie…
    Pozdrawiam wiosennie:)

    • Osobiście staram się znaleźć kilka chwil w tygodniu, aby poczytać. Już nie mogę sobie pozwolić na codzienne czytanie tak jak w styczniu, ale nadal staram się czytać w miarę regularnie.

  • Jesteś już drugą osobą, która chwali książki Pani Ani, a że często nasze gusta czytelnicze się pokrywają, więc ufam Twojemu poleceniu. 😉 Muszę nadrobić tę książkową zaległość, bo nic jeszcze nie czytałam tej autorki.

    PS Kamila, pamiętam, że obiecałam Ci przesłać moją ubiegłoroczną listę książek. Wciąż o niej pamiętam! Tylko ostatnio ciągle coś staje mi na drodze, aby to zrobić. :/ Jednak, gdy już się zmobilizuję, to Ci ją prześlę. Obiecuję! 🙂

    • Spokojnie Ola – nie śpieszy się 🙂
      Ostatnio jestem tak zabiegana, a cała sterta książek i tak czeka na przeczytanie, zarówno na półce, jak i na czytniku. Swoją drogą ostatnio zaczęłam ponownie wypożyczać książki z biblioteki.
      Uściski!

  • Zgadzam się, książki Ani mają piękny klimat i warto po nie sięgać 🙂

  • To na pewno wspaniałe móc poznać autorkę czytanej książki. Myślę, że każdy pisarz przemyca w swych utworach kawałek siebie 😉 myślę że na pewno wkrótce sięgnę po którąś z pozycji A.Sakowicz. A którą poleciłabyś mi na początek?

  • A ja jeszcze niczego od Ani nie czytałam – choć dużo słyszałam na temat jej książek, i to w samych superlatywach. Muszę wreszcie po nie sięgnąć – tylko kiedy, kiedy, KIEDY ?! 🙂

    • Oj tak, czasami trudno znaleźć chwilę dla siebie, żeby zaszyć się gdzieś na chwilę i poczytać. Mistrzem w wykorzystywaniu każdej takiej sytuacji jest mój Mąż, który potrafi czytać nawet stojąc w kolejce w sklepie 🙂

  • To nie dla mnie 🙂

  • Ja jeszcze nie czytałam żadnej jej książki. Dopisuję do listy w takim razie 🙂