Moja organizacja czasu

Z organizacją czasu zawsze bywało u mnie różnie. Czasami miałam wszystko po dopinane na ostatni guzik, a innym razem szłam po prostu na żywioł. Jednak od pewnego czasu staram się pracować nad sobą, a tym samym nad swoją organizacją. Muszę przyznać, że odkąd pamiętam zawsze lubiłam planować, ale jak to w życiu bywa, nie zawsze te plany udało się realizować. 

 Jednym z moich tegorocznych postanowień była między innymi praca nad sobą, a w tym także praca nad organizacją czasu. Lubię być zorganizowana i planować swój czas, jest to ważne dla mnie ze względu na to, że jakby nie było miejscem mojej pracy jest dom. Przez długi czas wyglądało to w ten sposób, że czas wolny przeplatał się z czasem przeznaczonym na pracę, ale od pewnego czasu postanowiłam to zmienić. Jakie nowe zasady wprowadziłam?

MOJA ORGANIZACJA CZASU

➊ Planuję

Wszelkie, ważniejsze spotkania i sprawy do załatwienia wpisuję w kalendarz. Zarówno w ten, gdzie mam rozpisany cały miesiąc na jednej kartce, oraz dniowy. Dzięki temu o niczym nie zapominam, i planując kolejne rzeczy nie powielam terminów. Planując swój dzień staram się dzielić zadania na dwa rodzaje – w trybie pilnym oraz na takie, które ewentualnie mogę przenieść na inny dzień. W kalendarz (Wonder Planer) wpisuję zazwyczaj same hasła, a szczegóły notuję tuż obok w tygodniowym notatniku. A jeżeli zabraknie mi miejsca to sięgam po notatnik (Jysk) – wpisuję tam również pomysły na posty, różnego rodzaju inspiracje i motywujące cytaty.

❷ Organizuję czas

Choćby się paliło i waliło – weekend to dla mnie czas wolny. Staram się pracować od poniedziałku do piątku, nie zostawiając żadnej papierkowej pracy na weekend. Dodatkowo mam taką możliwość, aby w niektórych sytuacjach dopasować pracę do codzienności i czasami bywa tak, że w ciągu dnia zajmuję się jakimiś codziennymi sprawami, a wieczorem siadam i pracuję. Takie ułożenie dnia jest dla mnie bardzo komfortowe, zwłaszcza wtedy, gdy wyskakuje coś pilnego do załatwienia.

❸ Zapisuję

Jeżeli zdarza mi się taka sytuacja, że nie mam pod ręką ani kalendarza, ani notatnika z ogromną pomocą przychodzi mi mój telefon. To w nim zapisuję wtedy jakieś ważne daty, spotkania, pomysły, czy nawet różnego rodzaju inspiracje. Później w wolnej chwili siadam i wpisuję wszystko w kalendarz. Zresztą to właśnie on jest takim, moim punktem dowodzenia, gdzie zbieram dosłownie wszystko – wpisuję wszelkie spotkania, wizyty kontrolne, sprawy do załatwienia, różnego rodzaju uroczystości rodzinne. Spisuję w nim także tytuły książek, które mnie zaciekawiły na Waszych blogach. Książki, które przeczytałam. Filmy, których zwiastuny mnie zaintrygowały. 
 
 
I właśnie te proste, a wręcz czasami powiedziałabym, że banalne czynności umożliwiają mi codzienną organizację. Nadal zdarza mi się iść na żywioł, ale stanowczo takie dni zdarzają się o wiele rzadziej niż kiedyś. Lubię mieć plan. Lubię planować. Daje mi to poczucie, że w jakimś stopniu panuję nad swoim życiem i codziennością.A jak jest u Was? 

Planujecie czy idziecie na żywioł?


  • Ja z organizacją czasu jestem całkiem na bakier, u mnie zawsze pełen żywioł 😉

  • Staram się planować. Zapisuję ważne spotkania, daty, wizyty np. u lekarzy, informacje o webinarach. Notuję także pomysły na posty, książki do przeczytania i te przeczytane, filmy.
    Kalendarz i notes – prawie zawsze mam przy sobie.

  • Dobra organizacja czasu to podstawa 🙂 ja niestety żaluję, że tak długo siedzę w szkole, bo potem nie jestem w stanie już nic zrobić 🙂 niestety, takie uroki maturalnej klasy

  • Ja cały czas szukam swojego idealnego planera😀
    Najlepiej jakby strona była podzielona na 2 dni tak żebym mogła wszystko zanotować😀
    Jeśli mam coś zrobić danego dnia to piszę te zadania na kartce i punkt po punkcie realizuje 😃

    • A ja właśnie potrzebowałam takiego, żebym miała tydzień na dwóch kartkach – mój obecny planner jest trochę inny, ale bardzo mi to odpowiada. Na jednej stronie mam rozpiskę na cały tydzień, a na drugiej miejsce na notatki. Swoją drogą podczas wielu poszukiwań często znajdywałam takie kalendarza, gdzie na jednej stronie był jeden lub dwa dni 🙂

  • Zawsze panował w moim życiu permanentny chaos we wszystkim. Planowanie to była dla mnie abstrakcja, gruby sznur, który mnie krępował i odbierał możliwości życia po swojemu; bo ja ciągle wszystko na ostatnią chwilę… Może to wiek a może nowe obowiązki wynikające z samotnego wychowania ale tak – planuję, już od kilku lat. Wychodzi mi to różnie, ale się staram. Kartka i papier to moim najlepsi kumple i wierni przyjaciele. Telefonu nie lubię używać do innych spraw jak dzwonienie czy smsowanie. Wiele jeszcze nauki odnośnie planowania czasu i zajęć przede mną, ale uważam za duży sukces to, że każdego dnia na nowo próbuję 🙂

    • Moim zdaniem dużym sukcesem jest już sam fakt, że człowiek chce się zmieniać i pracować nad samym sobą. Inna kwestia jest taka, że uczymy się przez całe życie, często na swoich błędach – najcenniejsze oczywiście jest to, aby wyciągać odpowiednie wnioski.

  • Ja z planowaniem mam taki problem, że zapominam zaglądać do kalendarza. Wynika to z tego, że na razie doskonale wszystko pamiętam co zaplanowałam i nie mam potrzeby sprawdzania :p

    Jeśli coś sobie zapisuję to listy TO DO w pracy. Rzadko mam dni, kiedy się nie wyrabiam z pracą, więc i tak na ogół wszystko z listy zrealizuję. A jak nie dzisiaj to jutro też będzie w porządku 😉
    A książki "zbieram" na goodreads. Całkiem wygodna opcja.

    Taka elastyczna praca to fajna opcja! Tylko z drugiej strony, trzeba uważać, żeby ciągle w tej pracy nie siedzieć.

    • U mnie czasami zdarza się tak, że pewne rzeczy umykają, choć staram się o nich pamiętać – dlatego zapisuję, nawet jeżeli uważam, że moja pamięć mnie nie zawiedzie. Rozpisuję najróżniejsze rzeczy – spotkania, ważne daty, listy rzeczy do zrobienia itd. U mnie się to sprawdza, w miarę dobrze.

      Co do elastyczności pracy – to masz rację to bardzo fajna opcja. Tylko właśnie trzeba nauczyć się stawiać granice, aby w kółko nie być w pracy – stąd właśnie pojawił się u mnie pomysł na celebrowanie weekendów, i są to dni wolne od pracy.

  • Ja lubię mieć wszystko zaplanowane, ale nie korzystam z żadnych kalendarzy czy plannerów. Zazwyczaj w poniedziałek z rana zapisuję w punktach rzeczy do zrobienia, począwszy od tych najbardziej priorytetowych do tych najmniej, a potem wykreślam z listy.
    A praca w domu wymaga niezłej samodyscypliny. Przekonałam się na własnej skórze i trochę to trwało, zanim nauczyłam się nie marnować czasu. Dla mnie weekendy też były zawsze święte, ale ze zleceniodawcami bywało różnie i nie raz dostawałam coś do zrobienia po kilkudniowej zwłoce np. w piątek wieczorem. Niestety, nie zawsze mogłam sobie pozwolić na asertywność. Ech, temat rzeka dla mnie 🙂

  • Uwielbiam planowac… gdybym mogla to zaplanowalabym sobie wszystko, ale sie nie da. Kalendarz mam w torebce, towarzyszy mi wszedzie 🙂

  • Pół na pół, choć przyznaję, że lepiej się czuję jak mniej więcej mam zaplanowany dzień czy tydzień… 🙂 Taki wewnętrzny spokój, że o wszystkim pamiętam i że wszystko zrobię na czas.

  • Chciałabym w końcu nauczyć się planować, ale jak już zacznę to po tygodniu o tym zapominam i wszystko kłębi się w mojej głowie zamiast w notesie i kalendarzu. Efekt jest taki, że o połowie rzeczy zapominam, z drugą połową się nie wyrabiam, a wszystkie inspiracje czy pomysły ulatują. Jedyne co zapisuje to tytuły przeczytanych książek.

  • Staram się nad sobą pracować, ale odkąd jestem na urlopie trochę się rozmijam z moimi planami. Niebawem, gdy wrócę do pracy, będę musiała mieć rozplanowany cały dzień, tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się, tak jak Tobie, wprowadzić wolne weekendy, które przeznaczę tylko i wyłącznie dla najbliższych. 🙂

  • Ja nie lubię planować. Czasami jednak trzeba mieć jakiś zarys działania, i dobrze jest wtedy posłużyć się dziennikiem/kalendarzem i po prostu wszystko co ważne, a przede wszystkim dalekosiężne – zapisywać 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!