Koncert Paweł Domagała & Łukasz Borowiecki

Odkąd pamiętam, nigdy nie miałam jakiejś niesamowitej potrzeby, aby jeździć na koncerty lub na dużej skali imprezy. Zawsze wolałam założyć słuchawki na uszy, zaszyć się w ustronnym miejscu i słuchać muzyki. Był taki czas, kiedy nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez mp3, a później bez słuchawek do telefonu. Od tamtej pory minęło trochę lat, a muzyka jak była, tak jest nadal obecna w moim życiu. Jednak odkąd w ubiegłym roku odkryłam twórczość Pawła Domagały i Łukasza Borowieckiego, wiedziałam, że chciałabym pójść na koncert.

 

W grudniu, gdy dowiedziałam się o trasie koncertowej, gdzieś cały czas z tyłu głowy myślałam o tym, aby się wybrać na koncert. Z zakupem biletów zwlekałam tak długo, aż wszystkie zostały wyprzedane. I nie ukrywam, że miałam jakiś tam żal do siebie, że tak długo zwlekałam. Aż w ubiegłym tygodniu weszłam na stronę teatru, w którym miał się odbyć koncert i okazało się, że ktoś zwrócił bilety. Tym razem nie zwlekałam długo z decyzją…

 
I powiem Wam, że to była jedna z najlepszych decyzji podjętych w ostatnim czasie. Koncert trwał prawie dwie godziny i prócz piosenek, które pojawiły się na debiutanckiej płycie pojawiło się dość sporo nowych utworów. Trzeba przyznać, że pomimo tego, iż piosenki znajdujące się na płycie są bardzo osobiste i poruszają trudne tematy, to na koncercie było wiele pozytywnej energii.  Niejednokrotnie Paweł zaznaczał, że cała trasa koncertowa to spełnienie ich marzeń, bo nad płytą pracowali bardzo długo. I za każdym razem, gdy mówił o tym spełnianiu marzeń, w mojej głowie pojawiała się myśl, że dziś właśnie też spełniam swoje małe marzenie. 
 
To był naprawdę bardzo dobry koncert i bawiłam się świetnie, zresztą nie tylko ja, bo sala w teatrze była pełna. Klaskaliśmy na stojąco i prosiliśmy dwa razy o bis. Do domu wróciłam późno, z bolącym gardłem, ale z uśmiechem na twarzy. Cieszę się, że zostałam jeszcze po koncercie, dzięki czemu udało mi się zamieć parę zdań zarówno z Pawłem, jak i Łukaszem. To był dobry czas. I wiem, że jeżeli za jakiś czas wyjdzie ich kolejna płyta, a wraz z nią będzie kolejna trasa koncertowa – tym razem nie będę się tak długo zastanawiać na kupnem biletu. 
 
 


  • Zazdroszczę! Musiało być naprawdę fajnie <3

    • Tak było 🙂 I do tego tyle pozytywnej energii, że człowiek wychodził z sali z bananem na twarzy.

  • Od dawna mozna było usłyszeć Pawła niektóre piosenki, ale jego koncett, to co innego… Byłam na premierowym w Walentynki i chetnie pojde jeszcze raz

    • Ja piosenki Pawła odkryłam dopiero pod koniec ubiegłego roku i się zachwyciłam.

  • To musiał być naprawdę cudowny dzień 😀 uwielbiam koncerty na żywo, tę niesamowitą atmosferę, możliwość poznania artysty. Fajnie, że mogłaś spełnić jedno ze swoich marzeń 😊

    • A mnie właśnie jakoś nigdy specjalnie nie ciągnęło na koncerty, ale coś czuję, że to może ulec zmianie 🙂

  • Super! Nie słucham akurat takiej muzyki ale wiem, że koncerty to extra sprawa! 🙂
    Zapraszam na urodzinowy konkurs – do wygrania zestawy kosmetyków 🙂

  • Ja jakoś nie jestem fanką koncertów, ale to na pewno fajne przeżycie, gdy ktoś lubi tego typu rozrywki 🙂

  • Pingback: Lubię marzec (i luty)! - Kreując życie! Styl życia. Codzienność. Książki. Przepisy kulinarne.()