Z remontowego placu boju

Cofam się kilka tygodni wstecz i przypominam sobie jak to cieszyłam się na remont, nowe meble oraz czas, kiedy nasze mieszkanie w całości zacznie jeszcze bardziej przypominać ‚nasz kąt’, a w pomieszczeniach, które przypominały wnętrza rodem z lat 80-90tych będzie można ujrzeć nasze poczucie gustu i stylu. Ogółem remont mieliśmy w planach robić w ubiegłym roku, ale wtedy tak się nasza sytuacja zawodowa pokomplikowała, że po prostu fizycznie nie mieliśmy na to czasu, więc musieliśmy po prostu odczekać, gdyż byliśmy świadomi, że całość będzie dość długo trwała. 

Mieszkanie, w którym mieszkamy mamy po dziadkach Męża. Może nie do końca miejsce to jest ustawne tak, jakbym chciała, ale są trzy pokoje (jeden pokój przechodni), do tego kuchnia, łazienka – to najważniejsze jest to, że mieszkanie jest nasze. To takie około 70 metrów kwadratowych naszego szczęścia. Naszą przygodę z urządzaniem mieszkania zaczęliśmy od generalnego remontu sypialni: zaczynając od ścian, poprzez podłogi i kończąc na nowych meblach. Później robiliśmy podłogę w kuchni i wymienialiśmy wszystkie meble, a w między czasie kupiliśmy nowy sprzęt agd. Potem przyszła pora na pokój dzienny – położyliśmy panele, wymieniliśmy zestaw wypoczynkowy, przydałoby się jeszcze wymienić do końca meble, ale to za jakiś czas. Tym razem postawiliśmy wyremontować pokój przechodni, przedpokój, i jak czas pozwoli, to jeszcze ściany w kuchni.

Jutro miną dwa tygodnie odkąd rozpoczęliśmy remont. I teraz właśnie wracam do pierwszego zdania, które przed chwilą napisałam: Cofam się kilka tygodni wstecz i przypominam sobie jak to cieszyłam się na remont (…) W chwili obecnej mam po prostu dość wszystkiego: wszechobecnego pyłu i kurzu, graciarni zrobionej w pokoju dziennym (bo w końcu, gdzieś to wszystko trzeba było przenieść – o tyle dobrze, że wymieniamy meble, bo nie wiem, gdzie byśmy się pomieścili), bałaganu w sypialni, w której generalnie jest wszystko, poczynając od listew włożonych pod łóżko, kończąc na suszarce z praniem. A najgorsze jest, że koniec remontu nie zapowiada się zbyt szybko, bowiem jak dobrze pójdzie to pod koniec tygodnia zaczniemy malować ściany, więc z całością (może!) wyrobimy się do końca miesiąca. Niestety jak to w życiu bywa mieliśmy prawie dwutygodniową obsuwę, ze względu na wymianę drzwi. A oprócz tego jak to w starym budownictwie bywa co chwilę wychodzi coś nowego. Nie ukrywam, że w ubiegłym tygodniu przeżyliśmy chwilę grozy, gdy odebrałam telefon, że meble już są. Jedno szczęście, że właściciel sklepu meblowego poszedł nam na rękę, i meble czekają u niego w magazynie, a gdy tylko położymy podłogi to nam je przywiezie. Cieszę się, że można jeszcze trafić na dobrych ludzi, którzy pomogą wtedy jak jest taka potrzeba. 
Jutro prawdopodobnie zamówimy podłogi, farby czekają już tylko na to, aby zacząć malować – w ostateczności zdecydowaliśmy się na farby marki Beckers. Mam nadzieję, że farba się sprawdzi i będzie plamoodporna, inna kwestia jest taka, że w końcu ściany będą oddychać. Ciekawi mnie jak w ostateczności wszystko będzie wyglądać, w chwili obecnej w mieszkaniu już totalny rozgardiasz, ale wierzę w to, że w miarę szybko się z nim uporamy. Lubię malować, skręcać meble, ale te całe przygotowania do tego wszystkiego są naprawdę męczące.
Do napisania!


  • Powodzenia! Udanego tygodnia :):):)

  • Nie zazdroszczę, ale czekam na końcowe efekty 🙂

  • Niby nie przepadam za remontami – ale z drugiej strony zawsze bardzo się nimi ekscytuję i nie mogę się doczekać efektu końcowego. Domyślam się, że u Was jest podobnie 🙂 Fajnie, że udało się wybrać farby dostosowane do Waszych potrzeb – mam nadzieję, że podzielisz się efektem na blogu 🙂

    • Pewnie coś zamieszczę 🙂 Zresztą w końcu za dużo piszę o tym remoncie, i raczej nie wyobrażam sobie, abym nie miała później pokazać choć trochę efektów.

  • Takie przedsięwzięcia są wymagające, ale efekt baaaaardzo cieszy 🙂

  • Bardzo Wam współczuję, bo wiem jak to jest mieszkać w remoncie. Nie wiem jak głębokie prace mieliście, ale my w Warszawie przeżywaliśmy tynkowanie i kładzenie gładzi na ścianach w sypialni. Najpierw 2 miesiące mieszkaliśmy bez jednego pokoju (więc tylko w jednym), bo gość od remontu miał "zaraz zaczynać", więc nie było sensu się tam rozkładać z rzeczami. Później miało to zająć tydzień, ale okazało się, że trzeba zaczynać od tynkowania, więc zajęło blisko dwa. Na szczęście część rzeczy mogliśmy przetrzymać u dziadków, natomiast i tak z kurzem był dramat, zwłaszcza pierwsze kilka dni (kucie ścian) – prosto po pracy i 2 godziny sprzątania wszystkiego, codziennie.
    Ale warto było, bo efekt był super 🙂

    Głowa do góry, niedługo się skończy, a potem będzie pięknie odremontowane!

    My używaliśmy farby Magnat – kryła bardzo dobrze, bez zacieków i super z niej wszystko schodziło. Nie wiem jak z trwałością, bo się przeprowadziliśmy 😛

    • Wiesz u nas jest taki chaos w całym mieszkaniu, że momentami ciężko niektóre rzeczy znaleźć. Wszystko generalnie robimy sami, a raczej mój Mąż robi, bo jak na razie były to zbyt ciężkie (fizycznie) dla mnie rzeczy. Zresztą od prawie tygodnia stoimy w miejscu, bo co chwilę wychodzi coś nowego. Wczoraj i dzisiaj, żeby mieć poczucie, że choć trochę ruszyliśmy do przodu wzięłam się za malowanie szafek, i muszę przyznać, że efekt bardzo mi się podoba.

      Uściski!

  • My w zeszłym tygodniu zaliczyliśmy express-remont, właściwie odświezyliśmy kolor na ścianach w salonie. Jeden dzień i po bólu ☺
    Po Waszych rewolucjach efekt na pewno będzie zachwycający.

    • Efekt jest, ale raczej wielkiego bałaganu. Wyrzuciliśmy starą, długą meblościankę, pozbyliśmy się stołu, pozrywaliśmy tapety, jednak cały czas wychodzą nowe rzeczy, i tak naprawdę od ponad tygodnia stoimy w miejscu.
      Mam nadzieję, że do końca listopada się uporamy 🙂

  • Ja też liczę na to, że uchylisz rąbka tajemnicy po wszystkim. A remontu współczuję, ale nie ma wyjścia, trzeba się przemęczyć. Potem będzie pięknie.

    My kupiliśmy parę lat temu mieszkanie na rynku wtórnym, ale wykończone idealnie pod nas. Poprzedni właściciele skorzystali z usług architekta, na co my byśmy się pewnie nie zdecydowali, bo szkoda by było kasy. A architekt wprowadził wiele fajnych rozwiązań, które w przyszłości, w innym lokum na pewno powielimy. Powolutku zbieramy się do budowy domu i to mnie naprawdę przeraża.

    • Własny dom jest i w naszych marzeniach. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się to zrealizować. Tymczasem urządzamy się tutaj, gdzie mieszkamy w chwili obecnej. W tej chwili właśnie sama poszukuję jakiś fajnych rozwiązań, aby zwiększyć miejsce do przechowywania najróżniejszych rzeczy, tym bardziej, że mieszkanie też jest naszym miejscem pracy.