O trylogii tatrzańskiej
Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers
R. Mróz

O ile pamięć mnie nie myli to z twórczością Remigiusza Mroza miałam po raz pierwszy styczność na początku tego roku. I choć swoją przygodę rozpoczęłam od drugiego tomu przygód Chyłki i Zordona – to przepadłam całkowicie. Dlatego po przeczytaniu Rewizji postanowiłam sięgnąć po jakąś inną pozycję autora.  Początkowo myślałam o Parabellum, jednak w ostateczności sięgnęłam po trylogię z komisarzem Wiktorem Forstem w roli głównej


Ekspozycję przeczytałam jednym tchem wiosną. Na początku miałam problem, aby wejść w klimat książki, ale gdy się wczytałam, nie mogłam się oderwać. Już na samym początku stwierdziłam, że zarówno Joanna jak i Wiktor mają wiele wspólnego – obydwoje są bardzo wyraźnymi i charakternymi postaciami z ciętym językiem. Historia w Ekspozycji rozpoczyna się od znalezienia zwłok zamordowanego mężczyzny na Giewoncie. Jedynym śladem jest podpis mordercy w postaci monety zostawionej w ciele ofiary. Komisarz Forst w duecie z dziennikarką – Olgą Szrebską starają się odnaleźć nie tylko mordercę, ale także wyjaśnić kwestię monet, która znajduje się w ciele każdej kolejnej ofiary. Zakończenie pierwszego tomu wzbudziło we mnie wiele negatywnych emocji, a wraz z tym, żal do Mroza, że historia miała taki, a nie inny finał. Efekt był taki, że przez kilka miesięcy nie miałam ochoty, aby sięgnąć do drugiego tomu z tej serii. Trwało to aż do drugiej połowy września…

Wtedy dowiedziałam, się o ekranizacji dwóch serii Mroza – zarówno o komisarzu Forście, jak i o duecie Chyłki i Kordiana, więc stwierdziłam, że to dobry moment, aby sięgnąć po Przewieszenie. Jednak w przypadku drugiego tomu, nie zdradzę jak rozpoczyna się historia, ponieważ zdradziłabym zakończenie Ekspozycji, a tego nie chcę robić. Jedno jest pewne, na Podhalu dochodzi do pewnych wydarzeń, które na pierwszy rzut oka wydają się nieszczęśliwymi wypadkami. Z czasem jednak okazuje się, że są to morderstwa, które powiązane się ze sprawą z pierwszego tomu. Tym razem Wiktor rozpoczyna pościg za mordercą – Bestią, której ofiarami są osoby wędrujące po szlakach górskich. Jednak podczas poszukiwania mordercy komisarz Forst czuje na szyi oddech policji i prokuratury, ponieważ według nich to właśnie on jest zabójcą. Podczas swoich poszukiwań Wiktor otrzymuje wsparcie od swojego przełożonego – Osicy, i wspólnie próbują rozwiązać sprawę morderstw.

W ostatni wrześniowy piątek skończyłam czytać Przewieszenie, i od razu sięgnęłam po trzeci tom, czyli Trawers. Zaskakujące zakończenie drugiego tomu spowodowało, że nie chciałam czekać do następnego dnia. I prawda jest taka, że tak jak zaczęłam czytać ostatnią część trylogii tatrzańskiej w piątkowy wieczór, tak już w niedzielę, przed snem przeczytałam ostatnie strony. Cóż takiego dzieje się w części trzeciej? Komisarz próbuje odnaleźć się nowej rzeczywistości, w której nie do końca sobie radzi tak, jakby chciał. W walce z intensywnymi bólami głowy i brakiem dostępu do leków zaczyna sobie radzić tak, jak pozwala jemu na to sytuacja, w której się znajduje – zaczyna sięgać po używki. W okolicach Zakopanego pojawiają się uchodźcy z Syrii, a na Czerwonym Wierchu odnaleziono zwłoki, w których znajdowała się syryjska moneta. Sprawa jest prowadzona przez prokuratora. Do pewnego momentu nie wiadomo czy Syryjczycy mają coś wspólnego z wydarzeniami na szlaku, czy też jest to powrót Bestii.  Dużym zaskoczeniem była dla mnie obecność Chyłki, której dialogi z Forstem wywołały u mnie nie jeden uśmiech na twarzy pomimo powagi całej sytuacji. Zakończenie całej serii było dla mnie zaskakujące, zresztą do ostatnich stron Mróz trzyma swoich czytelników w niepewności i napięciu, dzięki czemu buduje odpowiednią atmosferę i niepowtarzalny klimat.

Rozpoczynając swoją przygodę z trylogią tatrzańską Mroza miałam obawy, że ta seria nie przypadnie mi do gustu tak samo jak seria z Chyłką i Kordianem. Nic bardziej mylnego! Historia z komisarzem Forstem w roli głównej jest bardzo wciągająca, i nic tak naprawdę nie jest w tej książce oczywiste. Mróz ponownie buduje atmosferę od pierwszych stron każdego tomu, a wraz z tym wzbudza w czytelniku szereg emocji. Trylogia ma otwarte zakończenie, dzięki czemu sami możemy sobie dopowiedzieć dalsze losy głównego bohatera…
I, jak zawsze, opowieść biegnie dalej.

W mojej i Twojej wyobraźni.

R. Mróz ‚Trawers’



  • Podobnie jak Ty po pierwszej części musiałam zrobić sobie długą przerwę. Drugą część wciągnęłam nosem, ale zakończenie wydawało mi się trochę bajkowe. Czekam na wyjaśnienie w trzeciej części.

  • Muszę kiedyś sięgnąć po tą serię 🙂 Ja tak sobie lubię otwarte zakończenia, ale to i tak nie zraża mnie do tego, żeby po tą serię sięgnąć. Kiedyś… Bo teraz mam w kolejce inne książki 🙂

  • Nadal nie przeczytałam niczego Mroza :/ Zabieram się za to od dłuższego czasu (podobnie jak za całą stertę pozostałych zaległych lektur) – ale obawiam się, że teraz częściej przyjdzie mi czytywać skrypty studenckie, niż beletrystykę…

  • Historię Frosta pochłonęłam w trakcie ostatniego urlopu – nie ma nic lepszego na podróż niż kryminał 😉
    Też byłam mocno zaskoczona końcówką pierwszej części, ale od razu sięgnęłam po drugą – mając 2 części w zanadrzu liczyłam na podstępny zabieg autora i miałam rację. Bardziej byłam rozczarowana zakończeniem serii. Nie ukrywam, że lubię happy endy. Co prawda miałam okazję już śledzić historie, które kończyły się nie po mojej myśli (królują w tym skandynawskie seriale np. Bron|Broen oraz Forbrydelsen), ale zawsze odczuwam lekki zawód.
    I nie mogłam się pozbyć skojarzeń Wiktora z Wallanderem (książki Mankella, jeśli nie czytałaś to polecam. Serial z resztą też ;)).

    Jestem ciekawa serialu, który podobno tworzą na podstawie książek Mroza 🙂

  • Jestem bardzo ciekawa tych książek, ale sama obecnie piszę thriller, którego akcja toczy się na Podhalu, więc na razie nie czytam, żeby się, nawet nieświadomie, nie zasugerować…

  • Trafiłam na tego autora też za sprawą Chyłki i Zordona. I powiem Ci, że również popłynęłam. O tej trylogii nie słyszałam, ale pewnie również się skuszę, jak tak chwalisz.