Lubię wrzesień!

Mamy już początek października, więc nadeszła najwyższa pora, aby napisać Wam o rzeczach, które polubiłam we wrześniu. Być może nie ma tego dużo, ale może coś z przedstawionych przeze mnie rzeczy Was zaintryguje lub zainteresuje.

WRZOSY
Już na samym początku września, w doniczkach na balkonowej balustradzie pojawił się wrzosy, które po prostu uwielbiam. W tym roku jednak prócz takich zwykłych wrzosów, udało mi się znaleźć taką odmianę w bardzo puchatymi kwiatkami w bardzo intensywnym kolorze. Zresztą możecie je zobaczyć w tym wpisie.
KSIĄŻKI
Wrzesień był dla mnie miesiącem, kiedy to czytanie sprawiało mi bardzo dużo przyjemności, i tak naprawdę w każdej wolnej chwili czytałam. Najpierw skończyłam czytać czwarty tom Millennium, i przyznam szczerze, że po prostu najzwyczajniej w świecie męczyłam tą książkę. Potem rozpoczęłam swoją przygodę z Jojo Moyes. Oczywiście zaczęłam od historii Louisy i Willa z Zanim się pojawiłeś, i muszę przyznać, że ta książka mnie po prostu urzekła. Były momenty kiedy się śmiałam, głównie podczas dialogów głównych bohaterów, ale przydały się również chusteczki do otarcia łez, które w dużym stopniu utrudniały mi czytanie, zwłaszcza zakończenia książki. 
Potem przyszła pora na Kiedy odszedłeś. Książkę czytało się już zupełnie inaczej, i bardzo brakowało mi w niej postaci Willa. Dobrze mi się czytało dalsze losy Lou, jednak to nie było już to samo – jednak książka porusza istotny problem związany z poradzeniem sobie po stracie kogoś bliskiego. 
Po niej przyszła kolej na powrót do kryminałów i twórczości obecnie jednego z moich ulubionych pisarzy, mianowicie do drugiego tomu trylogii tatrzańskiej Remigiusza Mroza Przewieszenie. Nie będę się tutaj zbyt dużo rozpisywać na ten temat, bo gdy tylko skończę czytać Trawers – na blogu pojawi się wpis o całej serii.
FILM
Jako że książka Jojo Moyes Zanim się pojawiłeś zrobiła na mnie ogromne wrażenie to postanowiłam tuż po przeczytaniu obejrzeć film. Przyznaję, że obawiałam się jak to będzie wyglądało w przypadku ekranizacji – ale okazało się, że moje obawy nie były słuszne. Film oczywiście obejrzałam razem z Mężem, który stwierdził (o dziwo!), że film był fajny. Były momenty, kiedy można było się wzruszyć i pośmiać.

SMAKI I ZAPACHY
Ze wzglęgu na to, że zielona herbata z dodatkiem aloesu marki Clipper bardzo przypadła mi do gustu jakiś czas temu, zdecydowałam się, aby wypróbować coś nowego. Tym razem padło na białą herbatę Clipper organic white tea, i już od pierwszego zaparzenia trafiła ona idealnie w moje kubki smakowe. We wrześniu z przyjemnością zapalałam w sypialni świeczkę z Everyday Luxe – Cherry Blossom, która ma słodki, lecz delikatny i nienachalny zapach.

KOSMETYKI
W październiku wybieramy się na ślub i wesele, więc poszukiwałam nowej, w miarę trwałej pomadki. Polecono mi produkt marki Bourjois Rouge Edition Velvet o wykończeniu matowym w kolorze So Hap’pink (11). Powiedziałabym nawet, że jest to co produkt podobny do błysczyka, ze względu na formę aplikacji. Pomadka na pewno nie jest tak trwała jak Maxfactor Lipfinity, o której słyszałam wiele pozytywnych opinii (może kiedyś się na nią skuszę) – ale przede wszystkim nie wysusza ust, a to jest dla mnie najważniejsze.

APLIKACJE
Pewnego rodzaju odkryciem okazała się aplikacja na telefon Amazon Kindle, która synchronizuje się z czytnikiem. Dzięki temu mamy dostęp do książek niezależnie od tego, gdzie się w chwili obecnej znajdujemy. Warunkiem synchronizacji jest włączenie wifi na czytniku i przesłanie e-booków do Kindle’owskiej chmury – swoją drogą, dzięki temu dowiedziałam się, że nie muszę podłączać czytnika do laptopa, tylko wystarczy wysłać książkę w załączniku z konta e-mailowego podanego podczas rejestracji na adres stworzony na amazonie (z końcówką @kindle.com)

W zasadzie to byłoby na tyle.
A Tobie co przypadło do gustu we wrześniu?


  • Herbatka ma piękny kolor, na jesienne wieczory jak znalazł 🙂
    Pozdrawiam.

  • Mnie we wrześniu zachwycił botaniczny kalendarz od Merely Susan, który zamówiłam i którego już nie mogę się doczekać. Myślę, że będzie uroczą ozdobą przez cały rok. Ta herbatka mnie nie zachwyciła. Teraz rozglądam się za jakąś sypaną z jesiennym aromatem. Lubię takie sezonowa umilacze.

  • Z tymi książkami to miałam identycznie jak Ty! Pierwsza część mnie urzekła, druga była fajna, ale bez rewelacji, a film obejrzałam z Karolem i jemu się bardzo podobało 🙂
    Wrzosy są piękne, sama kupiłam niedawno jednego do domu 🙂 Pomadka wydaje się mieć piękny kolor, może pokażesz ją na ustach?
    Pozdrawiam 🙂

  • A mi ktoś, kiedyś powiedział, że wrzosy w mieszkaniu przynoszą pecha 😀

  • Ja uwielbiam wrzesień, a jeszcze bardziej lubię październik, choć w tym roku zrobił nam psikusa na początku i zasypał śniegiem 😉

  • Nominowałam Cię do LBA, mam nadzieję, że podejmiesz wyzwanie 🙂