Porozmawiajmy przy kawie #5

Lubię wrzesień  i wrzosy – a Ty? Nadal jest ciepło, choć nie ma już takich upałów, wieczory pomimo, że robią się coraz chłodniejsze, a w powietrzu czuć wilgoć to nadal są przyjemne. Wieczory powoli zaczynają się robić dłuższe, więc zaczęłam sobie umilać ten czas światłem świec. Lubię taki nastrój, wyciszam się wtedy i odnajduję równowagę, którą w ostatnim czasie coraz częściej doceniam. 

Ostatnio równowagę odnajduję dzięki rozmowom z Mężem, wykrojonym z codzienności czasem na czytanie książki na balkonie oraz zwykłym, codziennym chwilom. Czerpię radość ze spokojnego czasu na wypicie kawy, która coraz częściej pojawia się w mojej codzienności lub kolejnej aromatycznej herbaty.

Niestety wydarzenia z poprzedniego miesiąca odbiły się dość mocnym echem na moim samopoczuciu. W jego poprawie pomógł mi  nasz krótki, rodzinny wyjazd, i czas, którego mamy z Mężem już trochę więcej dla siebie. Widujemy się znacznie częściej niż jeszcze kilka tygodni temu – ba! nawet zdarza nam się zjeść razem śniadanie.
W ostatnim czasie staram się jeszcze bardziej doceniać to, co mam i to, co dostaję od życia. Szukam równowagi pomiędzy problemami i tym, co nieprzewidywalne, a tym, co sprawia mi zwyczajnie radość oraz powoduje, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Czasami są to proste i banalne rzeczy, które zazwyczaj umykają nam w tym codziennym zabieganiu i obowiązkach. Słucham muzyki, czytam książki, kupuję kwiaty w ulubionej kwiaciarni, znajduję czas dla siebie.

Chcę zwalniać wtedy, kiedy mogę sobie na to pozwolić, by móc docenić to wszystko co mam. Chcę cieszyć się życiem, czerpać radość z najprostszych codziennych czynności. Być tu i teraz. Nie myśleć o tym, co było i co będzie… tylko skoncentrować się na tym, co dzieje się w danej chwili. Mam swoje cele i marzenia, lecz nie chcę do nich dążyć po trupach do celu. Chcę żyć, w swoim własnym tempie, dostosowanym do moich potrzeb i cieszyć się na swój sposób życiem.



  • Masz rację, gdyby to tylko było takie proste 🙂 ale pracą można to wyćwiczyć.
    Pozdrawiam gorąco.

  • Od pewnego czasu bardzo polubiłam wrzesień. Ten okres między latem a jesienią. Jest słońce, ale już nie ma nieznośnych upałów. Jest przyjemnie.
    I podobnie jak Ty zaczęłam sięgać po kawę, ale już nie tą rozpuszczalną.
    Cieszę się na dłuższe wieczory i czas na książkę, film, ulubioną herbatę. Na jesienne spacery z mężem.
    Cieszę się na nadchodzącą jesień. Wyjątkowo się cieszę.

    Uściski

    • Kiedyś nie zwracałam szczególnej uwagi ani na miesiąc, ani na porę roku – po prostu żyłam i biegłam w tym maratonie życiowym. Jednak nauczyłam się zwalniać i doceniać to, co jest tu i teraz.

  • Najważniejsze to, by znaleźć równowagę… wtedy jakoś tak łatwiej się żyje prawda?
    U nas czuć już nadchodzącą jesień, ale jest tak pięknie i ciepło, słońce od samego rana… aż chce się żyć!
    pozdrawiam

    • Dokładnie. U mnie często w odzyskaniu równowagi sprawdza się przegląd szaf i oczyszczanie przestrzeni.

  • Wrzesień jest piękny. Kojarzy mi się nieuchronnie z powrotem do szkoły, z rozpoczynaniem nowego etapu… taka czysta kartka,od zera. Lubię jesień a nawet ponure dni,gdy słychać dźwięk uderzenia kropel deszczu.
    W jesieni jest taki spokój, pokora,pogodzenie się z tym, co nieuchronne…
    Cieszę się, że osiągnęłaś ten spokój i radość z drobnych rzeczy. Myślę, że to pomocna umiejętność w tym szalonym świecie.
    Pozdrawiam 🙂

    • Wiesz, dla mnie każda pora ma swój urok – nawet zima. I w każdej staram się znaleźć coś pozytywnego.

  • W życiu każda chwila jest ważna niestety nie każdy umie ją docenić. Aby to zrobić w życiu trzeba trochę zwolnić. Ja niestety nie umiem nie wybiegać w przyszłość i nie zastanawiać się co będzie. Taka już moja natura.
    Osobiście nie lubię września ani jesieni chyba, że jesiń jest ciepła i słoneczna.
    Pozdrawiam

    • Lubię planować, i myśleć o naszej przyszłości, ale wolę się koncentrować na tym, co jest tu i teraz.

  • Tez mam wrzosy w wazonie. U Nas to wrzesien praktycznie co miesiac 🙂 wiec tych burych dni mamy az za duzo…
    Trzeba starac sie myslec pozytywnie. Dla mnie to duze wyzwanie, ale staranie sie to juz polowa sukcesu.

  • Ja uwielbiam wrzesień. Bo ogólnie lubię jesień i lekki chlodek. Masz rację trzeba docenić to obco się ma. Piękne macie wieczory z mężem. Wyciszenie, rozmowe, bliskość. Zazdroszczę. I czekam, ze i my będziemy tak jeszcze mieć,i ze się do tego czasu nie pozabijamy: )

    • Oj nie zawsze tak jest, ale dobrze, że zazwyczaj w weekend udaje nam się zwolnić na chwilę i spędzić ze sobą trochę czasu. W tygodniu dość często się mijamy.

  • Wrzesień to jeden z moich ulubionych miesięcy, a powodów do tego jest cała masa 🙂 Wrzosy to jedne z moich ulubionych kwiatów – do tego stopnia, że trafiły na nasze ślubne stoły. A z zabawnych historii to nasz blok nazywa się "Apartamenty wrzosowe" i mamy małe poletko pod balkonami 😉

    My na szczęście codziennie jemy wspólne śniadania i bardzo to lubię. Polecam każdemu znaleźć dla siebie chwilę każdego ranka 🙂

    Ja również staram się żyć tak, żeby cieszyć się drobnostkami. Dzięki temu codzienność jest przyjemniejsza i prostsza. Nie jest problemem żyć od urlopu do urlopu, czekając niecierpliwie na większe wydarzenia, ale wtedy tracimy tak wiele czasu i pięknych chwil!

  • Ja uwielbiam wrzesień, jak i całą jesień, to moja ukochana pora roku! 🙂

    • U mnie w zasadzie jest tak, że w każdej porze roku staram się znaleźć jakieś plusy.

  • Anonimowy

    Bardzo dzis pomogły mi Twoje słowa, Cenne.

  • Ja kocham wrzesień, ale taki bardziej jesienny, tymczasem znowu pełnia lata i upały, których nie cierpię, ale trzeba jakoś przestawić mózgownicę i się po prostu cieszyć słońcem. No właśnie, jaka to cenna rzecz umieć doceniać drobnostki. Cieszę się, że odnalazłaś spokój i cieszysz się drobnymi przyjemnościami.

    • Wiesz, momentami mam wrażenie, że wrzesień jest piękniejszy niż sierpień.

  • Mnie się wydaje, że to co napisałaś, to w istocie jest recepta na szczęście.

  • refleksyjnie …nastrojowo … jesiennie … prawdziwie