Lubię sierpień!

Chciałabym, aby nadszedł kiedyś taki dzień, kiedy to ostatniego dnia miesiąca na blogu pojawi się kolejny wpis z serii Lubię! A nie tak, jak to bywało ostatnio, kiedy to miesiąc w miesiąc kolejny wpis z tej serii pojawiał się z pewnym poślizgiem. Zresztą jakby nie było Kreując życie! żyje w swoim własnym tempie, którego czasami nawet sama nie znam. Piszę nie tylko wtedy, kiedy mam potrzebę, ale przede wszystkim wtedy, kiedy pozwala mi na to czas, a innym razem, tak jak to było kilka tygodni temu – potrzebowałam czasu dla samej siebie. To jak? Nie przedłużam i opowiadam, co przypadło mi do gustu w sierpniu.

RODZINNY CZAS
Jestem taką osobą, dla której taki rodzinny czas i wspólne chwile razem są bardzo ważne. I tak naprawdę nic nie jest w stanie zastąpić wspólnych rozmów i czasu spędzonego wspólnie niezależnie od jego formy. W sierpniu nie tylko udało nam się spędzić wspólny, ultrakrótki weekend nad morzem, ale w połowie miesiąca przyjechał do nas mój najmłodszy brat na tygodniowe wakacje. Jest między nami duża różnica wieku, bowiem piętnaście lat, ale odkąd pamiętam, zawsze mieliśmy dobry kontakt.

WNĘTRZA
Lubię zakupy, ale nie te kosmetyczne i ubraniowe. Lubię po prostu kupować rzeczy do domu, dobierać takie elementy do naszego wnętrza posiadające kilka podstawowych dla mnie cech. Najlepiej gdy coś jest po prostu ładne i wstrzela się w moje poczucie  gustu, jest dobrej jakości, a cena nie obciąża zbytnio mojego portfela. Od pewnego czasu chciałam kupić nowy komplet pościeli, początkowo miałam zamiar zakupić go w Ikei, i gdy już wybrałam konkretny wzór to okazało się, że został on wycofany. Z pomocą przyszło mi home&you, które zorganizowało taką promocję, że drugą rzecz kupowało się za 10 zł. Nie zastanawiałam się długo i kupiłam dwa komplety pościeli Mozambique za 159 zł ( jeden komplet kosztował 149 zł). W regularnej cenie pewnie nie zdecydowałabym się na taki zakup. Pościel jest bardzo dobrej jakości z bardzo gęstego splotu i bardzo przyjemnie się w niej śpi.

SMAKI
Sierpień okazał się takim miesiącem kiedy to postanowiłam zrezygnować z kawy rozpuszczalnej, która jak wiadomo do dobrych jakościowo nie należy. Nigdy nie byłam kawoszem, i zapewne nigdy nie będę, bowiem zazwyczaj wybieram herbaty. Jednak czasami przychodzi taki dzień, kiedy zwyczajnie mam ochotę na kawę. Sypana kawa niezależnie od tego, ile bym sypała zawsze była za mocna, a mój żołądek dość mocno się buntował. Odkryciem sierpnia okazała się kawa MK Cafe Brasil, która nie tylko okazała się łagodna w smaku, ale ma delikatnie wyczuwalny aromat czekolady. Trafiła ona idealnie w moje kubki smakowe.

PIERWSZY KROK
Pod koniec sierpnia, tuż po powrocie z naszego wyjazdu nad morze podjęliśmy w końcu decyzję i zrobiliśmy pierwszy mały krok do rozpoczęcia remontu w naszym mieszkaniu. Od czego zaczęliśmy? Od drzwi. W ostatnich dniach sierpnia podjęliśmy ostateczną decyzję i złożyliśmy zamówienie. Pierwotnie chcieliśmy wymienić drzwi wejściowe oraz zrobić tzw. tunel z przedpokoju do kuchni, jednak po rozmowie z montażystą zdecydowaliśmy inaczej. W ostateczności oprócz drzwi wejściowych zamówiliśmy jeszcze jedną parę drzwi, aby zabudować wejście do małego schowka zrobionego na starej i nie czynnej już klatce schodowej – pewnie brzmi to skomplikowanie. W każdym bądź razie do remontu coraz bliżej, przed nami jeszcze najważniejsze decyzje do podjęcia.

I to w zasadzie byłoby na tyle, zresztą nie ma co ukrywać, że sierpień był dla mnie trudnym miesiącem, gdzie przez część czasu oswajałam się z ciążą w naszym najbliższym otoczeniu. Pisałam o tym we wpisie Upadłam, więc powoli wstaję oraz Złapałam oddech, więc jestem. Zresztą sierpień był takim miesiącem, kiedy to dość sporo rozmyślałam o mojej niepłodności – Niepłodna codzienność #niepłodnościniewidać. Jednak nie było znowu tak monotematycznie, jak mogłoby się wydawać – na początku miesiąca pojawił się wpis z serii Lubię! oraz przepis na przepyszne jagodzianki – przepis, choć teraz może wydawać się nieaktualny wcale taki nie jest, bo bułki można nafaszerować malinami lub śliwkami. Co kto woli! Ponadto pisałam o książkach, na które czekam z niecierpliwością – Nowości książkowe oraz o naszym krótkim wyjeździe nad morze – Trzypokoleniowy wyjazd.

A Tobie jak minął sierpień?



  • Świetna pościel. Okazuje się, że home&you ma nie tyko ciekawą ceramikę, ale i tekstylia. I jeszcze promocje. Zdarza mi się korzystać.
    A jaki był sierpień? Dość intensywny. Przede wszystkim pod znakiem przeprowadzki, ciągłego zadumania nad tym, ile mamy rzeczy i oswajania się w nowym miejscu. I wrzesień zapowiada się podobny,
    Spokojnego wieczoru

  • Mnie sierpień minął za szybko… Ale bardzo miło… było i leniwe i aktywnie-tak jak lubię!
    Zyczę Ci miłego i udanego września!:)

  • Koniecznie muszę wypróbować tę kawę! Od jakiegoś czasu szukam parzonej, pysznej kawy – choć z natury też wolę herbatę, więc z nieba mi spadłaś! 🙂

    A mój sierpień znowu nie okazał się żadnym wyjątkowym. Zwykły miesiąc, każdy dzień taki sam. Za dużo nerwów, krzyków i stresu. Za dużo wszystkiego. Chyba odetchnęłam z ulgą, że się już skończył. Chciałabym żeby wrzesień był moim ulubionym miesiącem 🙂

  • Sierpień minął tak szybko, że trudno mi sobie przypomnieć co działo się w poszczególne dni. Mam nadzieję, że wrzesień będzie choć trochę spokojniejszym miesiącem. Zaczęłam urlop więc mam nadzieję, że uda się zwolnić, przystopować i naładować akumulatory.

    Kawę piłam ostatnio. Też postanowiłam zrezygnować z rozpuszczalnej. Faktyczna ta właśnie jest pyszna. Choć mimo wszystko wolę herbaty. A dziś kupiłam sobie kawę żołędziówkę i kawę z topinamburu. Coś czuję, że muszę ograniczyć ilości dostarczanej sobie kofeiny.

    Uściski;*

    P.S. Pościel bardzo mi się podoba. Szkoda, że przegapiłam promocję.

    • Też wolę herbaty, ale czasami mam taki dzień, że bez kawy nie da rady. Ta – przypadła mi bardzo do gustu i trafiła w moje kubki smakowe.

  • Sierpien byl milym miesiacem. Moj Starszy Syn obchodzil 5 te urodziny, mielismy kilka naprawde slonecznych I przyjemnych dni. Pod koniec sierpnia pisalam testy do nowej pracy. Nie brakowalo tez gorszych dni, ale nie warto ich wspominac tylko ruszac dalej…

  • Zastanawiam się właśnie, jak mnie minął sierpień. Chyba pracowicie… 🙂

  • Sierpień był w końcu takim miesiącem względnej stabilizacji. Choć jak pokazuje wrzesień już na samym początku są niezłe turbulencje i wyboje aż się boję co będzie dalej 😉 Uwielbiam spędzać czas w gronie rodzinnym i staram się na to zawsze wygospodarować czas w weekendy. Na wszystko inne może go zabraknąć ale w tej kwestii bardzo rzadko go brakuje. 🙂

  • Bardzo podoba mi się Wasza pościel – moje klimaty, takie trochę etniczne :)Nam sierpień minął oczywiście zbyt szybko – i bardzo, ale to bardzo intensywnie. Nie byłam w stanie opisać na blogu wszystkich wyjazdów, wycieczek i innych wydarzeń, które miały u nas miejsce – pewnie będę to nadrabiać w późniejszym terminie, ale działo się naprawdę sporo. Dla nas to dobrze – bo najbardziej ze wszystkiego nie lubimy zastoju, marazmu, powtarzalności 🙂

    • Też nie lubię zastoju, lubię coś robić, z kolei mój Mąż to typowy domator 🙂 A pościel jest świetna i bardzo dobrze się w niej śpi.

  • Ja też lubię sierpień za jego atmosferę schyłkowości i za to, że coraz bliżej do mojej ukochanej jesieni 🙂