W moim ogródku…

Nareszcie przyszedł maj!
Jest to chyba mój ulubiony miesiąc, i to nie tylko z tego powodu, że ostatniego dnia tego miesiąca już prawie dwa lata temu (!) wraz z Mężem złożyliśmy sobie przysięgę małżeńską. Czasami łapię się na tym, że przecież dopiero, co wzięliśmy ślub… Wszystko dookoła zaczyna się przepięknie zielenić i kwitnąć, a ja zaczynam snuć drobne plany związane z balkonem i ogródkiem.
PIXABAY

OGRÓDEK WARZYWNY – TAK CZY NIE?
Nie wiem jak Ty podchodzisz do tego, ale ja nie wyobrażam sobie okresu wiosenno-letniego bez własnych warzyw. Nie sieję tego dużo, praktycznie tyle, aby wystarczyło dla naszej dwójki – często też, w ramach możliwości daję coś moim bliskim. Dla mnie największym atutem takiego przydomowego ogródka jest to, że mam warzywa, które nie miały styczności z żadnymi opryskami oraz chemią. Inna kwestia jest taka, że jestem świadoma jakości warzyw i ziół znajdujących się na moim talerzu. Oczywiście dochodzi do tego satysfakcja – osobiście uwielbiam ten moment, kiedy nasiona zaczynają kiełkować. Jedynym minusem dla mnie, jaki znalazłam odnośnie prowadzenia takiego ogródka – jest czas i praca, które trzeba włożyć w to, aby za jakiś czas móc cieszyć się świeżymi warzywami.
CO SIEJĘ W GRZĄDKACH?
Myślę, że w tej kwestii jestem raczej tradycjonalistką – przede wszystkim marchewka. W tym roku jednak zdecydowałam się tylko i wyłącznie na odmiany późne, takie jak Berlikummer, Flekasse i Amsterdamską. Już drugi rok z rzędu zdecydowałam się na nasiona na taśmie – po pierwsze jest to znacznie wygodniejsze, a po drugie mam pewność, że są odpowiednie odległości pomiędzy nasionami i nie ma potrzeby przerywania. Oczywiście sieję także koper i pietruszkę, głównie tą naciową, którą potem mrożę i korzystam przez cały rok. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie ogródka bez rzodkiewki – w tym roku zdecydowałam się na odmianę różową i czerwoną oraz sałaty – rzymska i krucha. W przypadku rzodkiewki, to za około 2 – 3 tygodnie mam zamiar wysiać kolejny rządek. Tak samo jak w ubiegłym roku wysiałam także szpinak, który uwielbiam – dodaję go często do sałatek, koktajli i makaronów. W drugiej połowie maja mam zamiar wysiać jeszcze trochę buraczków – Regulski Cylinder, fasolkę szparagową – Złotą Saxę, którą często przyrządzam z czosnkiem, i ogórki. Po ubiegłorocznej, dość sporej ilości ogórków mam zamiar posiać może połowę (?), jedną trzecią (?) tego, co było rok temu. Zarówno tych kiszonych, jak i konserwowych mam jeszcze dość sporo, więc zależy mi głównie na tym, aby było coś na bieżąco do zjedzenia.
BALKON – ALTERNATYWA DLA OGRÓDKA
Dużym plusem, jeżeli ktoś nie ma ogródka jest balkon lub kuchenny parapet – tam też można posiać zioła i warzywa. Swojego czasu, gdy wynajmowałam mieszkanie, niestety bez balkonu, na kuchennym parapecie hodowałam rzodkiewki. W tym roku posiałam już pomidorki koktajlowe (czerwone i żółte) oraz słodką papryczkę (odmiana balkonowa). Jak na razie rosną bardzo ładnie – tylko czekają, aż będzie jeszcze cieplej i z parapetu powędrują prosto na balkon. Oprócz tego, mam zamiar jeszcze posiać trochę pietruszki naciowej, koperku i szczypiorku, aby mieć pod ręką oraz takie zioła jak: bazylia, melisa, mięta i tymianek. Cały czas myślę, jeszcze o poziomkach, które w ubiegłym roku sprawdziły się rewelacyjnie.
EKSPERYMENTUJĘ!
W tym roku dodatkowo postanowiłam spróbować posadzić tradycyjną paprykę słodką w ogródku i pomidory gruntowe – co prawda jeszcze nie wiem, czy za późno nie posiałam nasion do doniczek. Jednak największym eksperymentem w tym roku będą… bataty – czas pokaże, co z tego wyjdzie.
A Ty? Jesteś zwolennikiem uprawy własnych ziół i warzyw?
Czy może wolisz kupować te produkty na pobliskim straganie?



  • Ja też kocham maj ogromnie 🙂 a na ogrodzie spędzam teraz większość czasu – nie musiałabym bo miałby się kto nim zająć, ale to jest MOJE królestwo 🙂

  • Kochamy wiosnę ! 🙂 Wtedy wszystko ożywa a przede wszystkim ogród 🙂 Lubimy kolorowe warzywa :* Świetny post 🙂 Pozdrawiamy http://agssymi.blogspot.is

  • Oj ja mam dwie lewe ręce do tych spraw…

    • Wiesz, ze mną też kiedyś tak było 🙂
      Owszem nadal nie przepadam za pieleniem, ale za to takie świeże warzywa uwielbiam.

  • Kocham maj za wszystko:):):) mój ulubiony miesiąc w roku!
    ściskam Cię najserdeczniej

  • Ja nie lubię warzyw więc mi by się taki ogródek nie za bardzo przydał. Ale myślę, że nawet gdyby to bym się chyba nie zdecydowała bo się nie lubię bawić w ziemi. Moi rodzice to wręcz kochają, dlatego mają ogród pełny różnych odmian roślin, a ja przechodzę obok tego zupełnie obojętnie.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    • Kiedyś też przechodziłam obok tego obojętnie. Ba! Jako nastolatka wielce się buntowałam, bo nie lubiłam grzebać w ziemi. Obecnie nie jest tak, że to uwielbiam, ale potrafię na przy tym na swój sposób się zrelaksować.

  • Nie wyobrażam sobie życia bez ogródka i własnych warzyw. U mnie już prawie wszystko wysiane 🙂

  • Ja uwielbiam rośliny, ale wątpie czy udałoby mi się coś uhodować. O ile kwiatki się trzymają, tak pietruszka czy bazylia od razu się wysuszają … Nie mam pojęcia co robię źle

    • Ja właśnie miewam czasami problemy z kwiatami, chociaż z roku na rok jest coraz lepiej. Może za rzadko podlewasz ?

  • Moja mama jest ekspertem od tych spraw, ja zawsze stroniłam od warzyw, może dlatego, że będąc dzieckiem wiązało się to, z pracami domowymi przy nich? Nie mam ogródka, nie mam balkonu i mimo, że ogrodnikiem się nie czuję to gdybym tylko miała oczywiście, że bym wsadziła swoje – zwłaszcza sałatę. Na razie pozostaje mi podkradać mojej mamie z wiejskiego ogródka:)

    • Najważniejsze, że jest od kogo podkradać 😉 Wiesz – ja też nigdy nie przepadałam, bo trzeba było w tym pielić, i pielić…. i jeszcze raz pielić. Nie przepadam za tym, ale jednak własne warzywa mi to wynagradzają.

  • Ah jak mi się marzy własny dom z ogródkiem 🙂 póki co pozostaje posadzenie zół i przypraw na kuchennym parapecie.
    No i cukinię zasadziliśmy jakiś czas temu, podobno rośnie jak chwast 🙂

  • W Polsce mój dom rodzinny jest na wsi, a więc większość warzyw i owoców jest właśnie z własnego ogródka. Teraz to nie bardzo mam możliwości, aby zrobić grządki, czy posiać coś w domu, ale jak tylko przeprowadzimy się na swoje mieszkanie – na pewno tak zrobię. Satysfakcja ogromna, a i jaka radość kiedy można pójść na grządkę i wyrwać sobie marchewki do rosołku, czy trochę koperku do ziemniaczków 🙂

    • Dokładnie 🙂 Ja w ubiegłym roku zapełniłam naszą spiżarnię po brzegi: ogórkami, dżemami i konfiturami.

  • Ja lubię sobie pogrzebać w ziemi, a potem konsumować plony. Niestety od kilku lat nie mamy ogródka, ale liczę, że za jakiś czas to się zmieni. Póki co zaopatruję się u babciulek na ryneczku.