Ludzie książki piszą… ulubieni pisarze

W ostatnim czasie w zasadzie Kreując życie! mogłabym ciągle zarzucać zdjęciami pięknego, kwitnącego rzepaku, polami z soczyście zieloną pszenicą i kwiatami, które kwitną nie tylko na balkonie, ale i w małym ogródku tuż obok niego. W maju, jeżeli nie jestem pochłonięta pracą, każdą wolną chwilę poświęcałam (i mam zamiar nadal poświęcać) czytaniu książek – dlatego właśnie dziś postanowiłam opowiedzieć o pisarzach, po których twórczość lubię sięgać. 

Ulubieni pisarze

Przez lata tak naprawdę moim ulubionym autorem był Janusz Leon Wiśniewski – zdobył moje serce głównie dzięki swoim opowiadaniom, które przeżywałam i przeżywam dość mocno do tej pory. Jeżeli chodzi o powieści to moim ogromnym faworytem jest Bikini. Ale… i tu właśnie zaczynają się schody. Pod koniec ubiegłego roku dostałam od męża Kulminacje, i do tej pory nie opuszcza mnie odczucie, że są to po prostu na pewien sposób odgrzewane kotlety. I do dziś odczuwam pewnego rodzaju zawód. W między czasie zanim sięgnęłam po Kulminacje, zaczęłam szukać również nowych autorów i nowych twórców. Dwa lata temu jeszcze powiedziałabym, że to właśnie Wiśniewski jest moim ulubionym pisarzem, dziś już tak nie jest… 
Nie jednokrotnie w tym roku pisałam Wam o książkach Remigiusza Mroza – i tak, być może jestem monotematyczna w tej kwestii, ale duet Chyłki i Zordona naprawdę przypadł mi do gustu. Ostatnio sięgnęłam po serię z komisarzem Forstem i również się nie zawiodłam.* Obecnie jest to dla mnie ulubiony polski pisarz z zakresu thrillerów i kryminałów. Ogromne wrażenie również zrobiła na mnie twórczość Katarzyny Bondy – co prawda przeczytałam dopiero pierwszy tom z serii o Saszy Załuskiej Pochłaniacz, (Okularnik czeka na półce) ale każdemu, kto lubi ten rodzaj literatury gorąco polecam. Wiele osób również zachwala Katarzynę Puzyńską, i wiem, że prędzej lub później sięgnę po jej twórczość. 
Jeżeli natomiast chodzi o twórczość zagraniczną – w ubiegłym roku rozpoczęłam swoją przygodę z Tess Gerritsen i znanym duetem Rizolli&Isles. Swoją drogą, to wczoraj powróciłam ponownie do tej serii z ogromną przyjemnością. Faworytem również okazał się Stieg Larsson i jego seria Millennium – ostatnio dochodzę do wniosku, że lubię bardzo wyraziste i mocne postacie takie właśnie jak Liz Salander czy Joanna Chyłka. 
Do pozostałych moich ulubionych pisarzy zaliczam także Małgorzatę Wardę, z którą przygodę rozpoczęłam około czterech lat temu. Była to książka Nikt nie widział, nikt nie słyszał – historia zaginionej dziewczynki zrobiła na mnie takie wrażenie, że od tamtej pory dość regularnie sięgałam po twórczość autorki. Jej najnowsza książka Najpiękniejsza na niebie zrobiła na mnie ogromne wrażenie i pomimo tego, że przeczytałam ją już kilka tygodni temu, to co jakiś czas wracam do niej myślami. Kolejną pisarką, której twórczość jest godna uwagi to Anna Sakowicz, znana w blogosferze jako Kura Pazurem – na mnie największe wrażenie zrobiła historia Baśki opisana w Szeptach dzieciństwa, ale w tym przypadku mogę nie być do końca obiektywna, gdyż darzę tę powieść pewnym sentymentem. Ostatnim twórcą, a raczej twórczynią jest Anna Herbich, zarówno Dziewczyny z powstania, jak i Dziewczyny  z Syberii to książki, które warto nie tylko przeczytać, ale mieć także na półce w domu. 
Obecnie jest naprawdę dużo twórców, którzy piszą dobre i ciekawe książki, tylko czasami w tej ilości ciężko znaleźć jakieś perełki. Jakiś czas temu zachwyciłam się twórczością Paulliny Simons, i wiem, że wrócę do jej książek. W ostatnim czasie zauważyłam, że polubiłam czytać powieści kilkutomowe, dzięki czemu mogę nie tylko na dłużej zostać z bohaterami, ale także lepiej ich poznać – co ze względu na mój zawód i zboczenie zawodowe umożliwia mi zrobienie dokładniejszych portretów psychologicznych. Wiem, że może to brzmieć co najmniej dziwnie, ale tak już mam.
*Żeby nie było wątpliwości, ze względu na sporą liczbę odwołań do Chyłki i Zordona, żadne wzmianki o tym duecie nie są sponsorowane 🙂


  • Ciekawe pozycje, większości niestety nie znam, ale w obecnych czasach w tym ogromnym zalewie literaturą i pseudo-literaturą rzeczywiście ciężko wyłowić perełki. Widzę,że Tobie się udało!
    Pozdrawiam ciepło

    • Tak, udało mi się. Ale nie zmienia to faktu, że czasami faktycznie trudno znaleźć jest coś ciekawego…

  • Ciekawy wpis. Niestety wielu nie znam, ale nadrobię zaległości:)
    cudnego weekendu

  • Ja bardzo lubię Janusza L. Wiśniewskiego, bo ma taki jakiś kobiecy sposób pisania, że bardzo mocno do mnie trafia. Z pozostałymi autorami nie miałam większego kontaktu, choć twórczość Katarzyny Bondy zamierzam poznać dokładnie, bo wiele osób mi ją poleca. Być może sięgnę i po resztę.

    • Gorąco polecam. Masz rację, Wiśniewski ma kobiecy styl pisania – wcześniej jakoś nie pomyślałam o nim w tej kategorii.

  • Dla mnie temat rzeka, ale postaram się jak najkrócej. Pod tym co napisałaś o Wiśniewskim podpisuję się obiema rękami. Byłam zakochana w jego książkach, piórze, dopóki początkiem tego roku nie przeczytałam "Kulminacji". Nie wiem co dokładnie, ale nabrałam pewnego zniechęcenia "nim"podczas tej lektury. Mimo wszystko "Bikini" zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Reszty nie znam z wymienionych przez Ciebie pisarzy – więc będę konsekwentnie "próbować".
    A jeśli mogę coś od siebie:
    – Erich Segal: pierwszy, dzięki któremu rozkochałam się w czytaniu. Przeczytałam wszystkie jego książki. Osobiście polecam, jeśli lubisz Wiśniewskiego, jest szansa, że jego pióro też przypadnie Ci go gustu.
    – Erich Emmanuel Schmitt;
    – Angela Bacerra;
    – Cecelia Ahern;
    – Roma Ligocka;
    – …
    🙂

    • Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama w swoich odczuciach, i faktycznie jest coś na rzeczy. Schmitta i Ahern znam (uwielbiam P.s. Kocham Cię!) – pozostałych autorów notuję w kalendarzu i z przyjemnością sięgnę po ich twórczość.

  • Ja też niedawno odkryłam Remigiusza Mroza. Przeczytałam "Zaginięcie" i "Kasację" i pewnie jeszcze po jakąś książkę tego autora sięgnę. "Pochłaniacza" kiedyś zaczęłam czytać, ale za bardzo się stresowałam i zrezygnowałam z lektury:) Nie czytałam nic Wardy, Simons, Sakowicz. Ale chętnie po coś sięgnę. Ja raczej miewam chwilowe fascynacje danym autorem, swego czasu to był Murakami, potem Zadie Smith (genialne "Białe zęby"), zawsze wracam do Wiesława Myśliwskiego i do "Pana Wołodyjowskiego":)

    • W ostatnim czasie bardzo często czytam kryminały lub thrillery – i są to chyba moje ulubione gatunki literackie.

  • Paullina Simons długo gościła u mnie w domu. Seria: Jeździec Miedziany, Tatiana i Aleksander i Ogród letni czytałam chyba po 10 razy! Piękne…

    • Do tej serii jeszcze nie doszłam, ale mam zamiar ją przeczytać 🙂 Moja lista książek do przeczytania jest dość długa, tylko czasu notorycznie brakuje. Ale co wieczór, tuż przed snem obowiązkowo muszę przeczytać chociaż jeden rozdział…